Przygotowując się do beatyfikacji Sługi Bożego księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Polski – prezentujemy Jego przemówienia, które wygłosił odwiedzając Diecezję Łódzką.
Piotrków Trybunalski, 7 lipca 1974 r.
Arcypasterzowi Świętego Kościoła Diecezjalnego Łódzkiego oraz całemu Ludowi Bożemu świętej rodziny diecezjalnej pozdrowienie w Panu przynoszą kardynałowie, arcybiskupi i biskupi polscy w radosnym dniu Nawiedzenia Matki Boga-Człowieka, Matki Kościoła, Pani Jasnogórskiej, Królowej Polski, Dziewicy Wspomożycielki i Przyczyny naszej radości.[1]
Szczęśliwa to okoliczność dla Twojej Diecezji, Arcypasterzu, że nawiedzenie kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej odbywa się w Roku Świętym, ogłoszonym przez Ojca Świętego Pawła VI. Szczęśliwa okoliczność, dlatego że Ojciec Święty, zapowiadając dary, łaski i odpusty Jubileuszowe, wiąże ich skuteczność, obfitość i owocność ze wspomożeniem modlitwy, nabożeństwa i czci do Matki Najświętszej jako Matki Kościoła. Gdy więc Kościół Diecezjalny Łódzki przyjmuje dziś w swój dom Matkę Boga-Człowieka i Matkę Kościoła, może być pewien, że łaski i dary Roku Świętego obficie spłyną na kapłanów, rodziny zakonne i lud Boży diecezji. Tego obfitego deszczu łask życzymy Tobie zaraz na wstępie, Arcypasterzu Diecezji Łódzkiej.
Rzecz to znamienna, że Ojciec Święty, który tak wiele już uczynił dla chwały Maryi, Matki Kościoła, w ostatnich czasach ponawia nieustannie swoje wezwanie i modlitwy do Matki Najświętszej. Nie tylko w czasie Soboru Watykańskiego II, gdy razem ze wszystkimi ojcami soborowymi modlił się w Bazylice Najświętszej Maryi Panny i wychwalał Matkę Kościoła, ale i ostatnio. Po znamiennym dokumencie zapowiadającym Rok Święty, ogłosił 2 lutego br. [1974 r.] nowe wezwanie do całego Ludu Bożego, zachęcając do pogłębienia czci ku Matce Boga-Człowieka i Matce Kościoła.
Zapowiadając zaś Rok Święty w Rzymie, znowu wrócił do tej myśli, że owoce Roku Świętego w Wiecznym Mieście wiąże z nadzieją ku Matce Najświętszej, Matce Kościoła. Głównym przecież pragnieniem i programem Roku Jubileuszowego jest pojednanie wszystkich dzieci Bożych z Ojcem Niebieskim – przez Chrystusa, który żyje w Kościele i przez Maryję, która jest obecna w misterium Chrystusa i Kościoła.
Słusznie to pojednanie wiążemy z życiem i zadaniem Matki Chrystusowej w dziele Wcielenia, zbawienia i uświęcania Rodziny ludzkiej. Nie znajdziemy bowiem wspanialszego przykładu pojednania ludzkości z Bogiem nad ten, który tak pięknie określa modlitwa różańca dominikańskiego – „Bogiem swój żywot mając obciążony, idzie Maryja sama w górne strony. Niegodna, Syna w swym łonie czuje”.
Wiemy, jak żywo odczuła nie tylko Maryja, ale i matka Poprzednika Pańskiego, Jana Chrzciciela, obecność przyniesionego do niej pod sercem Matki Boga, Jezusa. Drgnęło dziecię w jej łonie na głos pozdrowienia wypowiedzianego w Nawiedzeniu przez Maryję. Nie ma wspanialszego przykładu pojednania Boga z człowiekiem jak właśnie ten, który miał miejsce w dniu Zwiastowania w Nazarecie. Działał wtedy sam Ojciec Niebieski, Stworzyciel nieba i ziemi, który posyłał do ludzi Syna swojego, Słowo Przedwieczne jako znak miłości, przebaczenia i pojednania. Dopełniał zaś tego dzieła zjednoczenia i zespolenia Słowa Przedwiecznego z człowieczeństwem przez działanie Ducha Świętego, którego miłość rozlana jest w sercach naszych i napełnia okrąg ziemski.
Ludzkie spojrzenie na życie i zadanie Matki Chrystusowej
Dzieci Boże! Jesteśmy przyzwyczajeni może do bardzo ludzkiego rozpatrywania prawd wiary świętej. Dobrze czynimy, że przyjmujemy je w sposób dziecięcy i ludzki, że chociaż mamy w sobie żywą wiarę, opartą na prawdach teologicznych, które wspierają nasz rozum, to jednak w nasze życie religijne wkładamy całe serce, cale nasze człowieczeństwo. Przez to człowieczeństwo, które przyjął na siebie Boży Syn, stajemy się przedziwnie bliscy Bogu, a nawet upoważnieni do tego, abyśmy sprawy Boże i naukę Ojca, przyniesioną przez Bożego Syna, przyjmowali zwyczajnie, po ludzku, tak jak na to nas stać.
Nie wszyscy bowiem są uzdolnieni do myślenia obiektywnego, teologicznego. Ale do nas najsilniej przemawia Jezus jako Bóg i Człowiek, który z woli Ojca ukrył się pod sercem Niewiasty, wziętej z ludu. Przemawia Jego Matka, Matka Chrystusowa, skromna Niewiasta pracująca przy boku Józefa, rzemieślnika z Nazaretu, przemawia ubogie życie Świętej Rodziny. Ta codzienność jest nam szczególnie bliska.
W taką codzienność wszedł Jezus Chrystus, w codzienność Rodziny Nazaretańskiej – życia Maryi i Józefa, wśród otoczenia swoich bliskich i dalszych znajomych. I w tej codzienności działał – naprzód przez swoją niezwykłą obecność pod Sercem Maryi, a później – na Jej ramionach.
Pod opieką swej Matki prowadził też swoje dzieło zwiastowania Dobrej Nowiny. Bo wiemy, że zarówno Maryja, jak i gromadka niewiast galilejskich chodziła wytrwale za Jezusem i Apostołami, aż dotarły do krzyża na Kalwarii. Nie straszyły się ani żołnierzami, ani sędziami, ani oskarżycielami, tylko spokojnie trwały wierne Chrystusowi, zjednoczone z Nim do ostatniej chwili. Kto wie, czy spokój, równowaga i świadomość dzieła dokonywanego, bijąca z oblicza Matki człowieka wiszącego na krzyżu, nie udzieliła się towarzyszącym Jej niewiastom, a może później i uczniom Chrystusowym tak, iż uwierzyli, że Ten, który wisi na krzyżu to Pan, Stwórca nieba, Wysłannik Ojcowej miłości, Bóg-Człowiek.
W ten sposób, najmilsze Dzieci Boże, Maryja naprzód w sobie samej, a później – przez swoją obecność wśród uczniów Chrystusowych i Apostołów w Wieczerniku, stała się zespoleniem i zjednoczeniem wszystkich przy sobie, a przez siebie z Chrystusem, przez Chrystusa zaś – z Ojcem Niebieskim.
Spojrzenie na Maryję jako wzór pojednania z Bogiem
Jeżeli dzisiaj mówimy o pojednaniu z Bogiem, to najwspanialszy wzór tego pojednania mamy właśnie w Niej, w Maryi. Ona to przyjęła wolę Ojca i powiedziała Zwiastunowi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Ona też dała miejsce pod swoim sercem Bogu-Człowiekowi. Jest pierwszym Człowiekiem, który chodził po ziemi, mając w sobie Boga-Człowieka. Dlatego nazywamy Maryję Początkiem lepszego, nowego świata. Tak przecież określano Ją niedawno na Kongresie Maryjno-Mariologicznym w Jugosławii, gdzie również byli nasi biskupi, kapłani teologowie.
Zapewne Tym, który dokonał pojednania ludzi z Bogiem, jest Boży Syn, Jezus Chrystus. Ale Ojciec Niebieski swojego Syna umieścił pod sercem Maryi z Nazaretu, czyniąc ze Służebnicy Pańskiej Matkę Boga-Człowieka. Mogła więc Ona powiedzieć do Elżbiety: „Wielkie rzeczy uczynił mi Ten, który możny jest i święte Imię Jego. Odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody ziemi”.
Słusznie więc Ojciec Święty, mówiąc o pojednaniu ludzi z Ojcem Niebieskim w Roku Świętym, jako wzór postawił nam Matkę Boga-Człowieka i Matkę Kościoła. W ostatnim swoim wezwaniu do czci Maryi ukazał nam Ją jako Dziewicę posłuszną, aby uczyła nas posłuszeństwa. Chrystus posłuchał Ojca Niebieskiego i przyjął postać sługi, a Jego Matka, oświecona przez Ducha Świętego, również nazwała się służebnicą Pańską. Do dziś dnia czcimy Ją pod najmilszym dla Niej tytułem Służebnicy, Sługi Boga w Jego szlachetnych zamiarach, w Jego pragnieniu okazania wszystkim dzieciom Bożym miłości.
Ojciec Święty ukazuje nam Ją również jako dziewicę modlącą się i wychwalającą Boga. Czyż mamy piękniejszy przykład modlitwy i uwielbienia Boga jak znany nam hymn Magnificat – Uwielbiaj duszo moja Pana? – A więc znowu staje Maryja przed naszymi oczyma jako wzór modlitwy i uwielbienia Boga. A cóż bardziej jednoczy i zespala nas wszystkich z Bogiem, jeżeli nie modlitwa?
Jadąc dzisiaj z Warszawy, już od Rawy Mazowieckiej i Tomaszowa do samego Piotrkowa widzieliśmy po bokach dróg gromady ludzi oczekujących przybycia Maryi w Obrazie Nawiedzenia. Oto wzór modlitwy wierzących Polaków, którzy umieją się modlić i wierzą, że właśnie Ona jest taką siłą, która zdoła nas pojednać z Bogiem i między sobą!
W modlitwie Maryi wyczuwa się szerokie serce ogarniające wszystkich ludzi. Jeżeli Maryja mówi: „Odtąd błogosławioną zwać Mnie będą wszystkie narody”, to znaczy że one się zespolą, zjednoczą, staną się przy Niej wspaniałą jednością. Jakże pięknie przedstawił to na podstawie własnych doświadczeń i spostrzeżeń Arcypasterz Drohiczyński, gdy mówił, że w modlitwie do Bogurodzicy, do Świętej Ikony, zespolili się katolicy Kościoła rzymskiego i chrześcijanie prawosławni. Kto ich łączył, kto zespala? Właśnie Ona!
Boją się nieraz ludzie, że nasza wyjątkowa modlitwa i cześć do Matki Najświętszej może utrudniać pojednanie między różnymi rodzinami chrześcijańskimi. Okazuje się, że Ona nie utrudnia, lecz pomaga. Potwierdzają to nasi Arcypasterze, pracujący na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej. Mówią, że jeżeli kto prowadzi do zjednoczenia, to właśnie Ona, Bogurodzica, Święta Ikona, która słusznie przewidziała, że wszystkie narody ziemi zgromadzą się wokół Niej i nazywać Ją będą błogosławioną. Modlitwa do Matki Najświętszej jednoczy i zespala ludzi.
Dlatego też Ojciec Święty, pragnąc pojednania z Bogiem całej ludzkości, zwraca uwagę na rozmodloną Służebnicę Pańską, którą do dziś zwą Błogosławioną wszystkie narody. Tyle mówimy o wielkich i wspaniałych prorokach, którzy zwiastowali przyjście Chrystusa, a największą Prorokinią jest przecież Maryja. Do dziś dnia sprawdza się Jej proroctwo. Jest ono dowodem wielkiej prawdziwości i rzetelności, jest godne wszelkiego zaufania, bo głosi, że „błogosławioną Ją zwać będą wszystkie narody”. I tak przecież jest.
Zważcie, Dzieci Boże! Od chwili, gdy Maryja w swojej pielgrzymce Nawiedzenia, w kopii Jasnogórskiego Obrazu, wyruszyła z archikatedry świętego Jana w Warszawie, aby poprzez diecezje całej Polski: siedlecką, łomżyńską, białostocką, warmińską, chełmińską, gdańską, gorzowską, dziś – szczecińską i kołobrzeską, opolską, wrocławską, katowicką, krakowską, tarnowską, przemyską, lubaczowską i lubelską dotrzeć znowu do centrum Polski – minęło już wiele lat. A Matka Najświętsza nieustannie wędruje po naszej Ojczyźnie. Zakończyła swą drogę wokół granic Ojczyzny, odwiedziła tak dobrze Wam znany Lublin ze swoją Katolicką Uczelnią, Sandomierz, miasto świętych, Kielce, miasto wielkich cierpień i udręk, Drohiczyn nad Bugiem i z rolniczych krain przeniosła się tutaj do diecezji robotniczej, która znana jest z tego, że nie tylko umie pracować, ale i wierzyć, modlić się i kochać.
Nie jest prawdą, że lud Łodzi, Zduńskiej Woli, Tomaszowa i tylu innych miast przemysłowych waszej Diecezji, nie umiał się modlić. On umiał to czynić! Jeżeli bowiem okazał się tak cierpliwy w swoich słusznych wymaganiach sprawiedliwości społecznej, to wiemy, że nauczył się tej dojrzałości i postawy pokoju od Służebnicy Pańskiej. Z Jej medalikiem szedł do fabryk, do huty, do rzemiosła, wszędzie. I został nagrodzony wspaniałą łaską. Albowiem ziemie te wydały świętego służebnika, błogosławionego Maksymiliana Marię Kolbego, wielkiego czciciela Maryi Niepokalanej. Nie można pominąć Jego postaci, wypada o nim dziś tu wspomnieć, bo przecież on od Maryi nauczył się najtrudniejszej służby ludziom, dając życie swoje za brata, tak jak Maryja swojego Syna i Jego życie oddała na krzyż Ojcu za wszystkie Dzieci Boże, za swoich braci i siostry z tego padołu płaczu.
Ogromnie ujęło mnie za serce wyznanie przedstawicielki matek licznych rodzin, skierowane do Świętej Bożej Rodzicielki, Świętej Bożej Karmicielki, którą już dawno nazwano Matką wszystkich żyjących. Pierwsza matka ludzi – Ewa, została zrehabilitowana przez nową Ewę – Maryję, która wzięła w obronę pierwszą matkę, przemieniając jej imię na pozdrowienie. „Ewa” oznacza dźwiękowo niemalże to samo co Ave. Ewa – to matka wszech żyjących. Ave – odnosimy do Matki Boga-Człowieka, stającej w obronie życia i czuwającej nad tym, aby Boży Syn, oddając swoje życie na krzyżu, pokonał śmierć i stał się początkiem nowego, lepszego życia.
Oto doniosłe momenty naszego pojednania z Bogiem przez Maryję. Pojednania, bo w Niej jest Ten, który jest jedynym Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, Jezus Chrystus. Ona Go przyjęła, zespoliła się z nim, stała się z Synem tak, że gdy odszedł do Ojca, Ona musiała pozostać na ziemi, aby czuwać nad Jego dziedzictwem – nad młodym Kościołem. Trwając zaś po Wniebowstąpieniu z Apostołami na modlitwie w Wieczerniku, zostawiła nam przykład przedziwnego trwania w misterium Chrystusa i Kościoła, co słusznie uwydatnił Sobór Watykański II w ósmym rozdziale Konstytucji dogmatycznej o Kościele.
Polska religijność Maryjna– zgodna z nadziejami głowy Kościoła
Wydaje nam się, Dzieci Boże, że jeżeli my, katolicy w Polsce, jesteśmy dzisiaj oskarżani o to, iż otaczamy Matkę Chrystusową nadmierną czcią, to jednocześnie jesteśmy dla tej wielkiej czci sławieni i podziwiani, a zarazem godni zazdrości. Mogą nam ludzie czynić zarzuty, że czcimy tak gorąco Matkę Bożą, ale jednocześnie zarazem zazdroszczą nam takiej właśnie religijności, która „wszystko postawiła na Maryję”, Matkę Boga-Człowieka.
Jej oddaliśmy Ojczyznę i Kościół w niewolę miłości, głosimy się pomocnikami Maryi w dziele wyznaczonym Jej przez Syna – aby była obecna w misterium Chrystusa i Kościoła jako Matka Jana i Matka wszystkich dzieci Bożych: ojców i matek, synów i córek, małżeństw i rodzin, wszystkich ludzi oddających się różnym rodzajom pracy. Ich przedstawicieli widzieliśmy podczas hołdu składanego naszej Matce, nawiedzającej Was w znanym już w Polsce Obrazie, który był w Rzymie pobłogosławiony przez Ojca Świętego, nawiedził tysiące parafii polskich i nadal jest naszą nadzieją i mocą.
Wypadnie mi z tytułu moich obowiązków Prymasa Polski skierować szczególne podziękowanie dla Zakonu Ojców Paulinów Jasnej Góry, na ręce obecnego tutaj Ojca Generała, który brał udział niemal we wszystkich Nawiedzeniach – w powitaniach i pożegnaniach Obrazu. Zakon, któremu służy Ojciec Generał, czuwa nad tym, aby cześć do Matki Bożej Jasnogórskiej stale wzrastała. Współdziałał on z Episkopatem Polski, ze wszystkimi programami duszpasterskimi: Milenium, Soboru, Synodu i obecnego Roku Świętego, dając możność rzetelnej modlitwy ludu Bożego zarówno na Jasnej Górze, jak i na szlaku Nawiedzenia.
Ojciec Generał na ten szlak Nawiedzenia stale posyła swoich współbraci, aby wspierali kapłanów diecezjalnych i biskupów w tym pochodzie hołdu, czci, uwielbienia i modlitwy do Matki Najświętszej, aby pracowali nad odnową serca, pojednaniem rodzin i małżeństw. Nawiedzenie jest wspaniałym dziełem Bożym, które od tylu lat dokonuje się w naszej Ojczyźnie. Drogi Ojcze Generale! Niech Dobry Bóg nagrodzi Zakon Ojców Paulinów, który od tylu wieków wiernie służy Matce Najświętszej i przykładem swoim zachęca inne rodziny zakonne do pomocy w przygotowaniu Ludu Bożego na łaski Nawiedzenia.
Najmilsze Dzieci Boże! Wydaje mi się, że przynajmniej w części odsłoniłem tajemnicę serca Głowy Kościoła, Ojca Świętego Pawła VI, który zapowiadając dary i łaski Roku Jubileuszowego, zapragnął, aby wypraszać je przez przyczynę Matki Najświętszej, Matki Kościoła.
Niech więc i ta pielgrzymka z dalekich ziem wschodnich, z miasta Ciechanowca do sławetnego grodu Piotrkowa Trybunalskiego, będzie dalszym pochodem łask, jednoczących wszystkie serca dzieci Ojczyzny i dzieci Kościoła Chrystusowego. Niech będzie sprawdzianem, że nadzieje Ojca Świętego na pełne pojednanie w Roku Jubileuszowym są jak najbardziej słuszne.
Wracając sercem i myślą ku Tobie, Drogi Biskupie Świętego Kościoła Diecezjalnego Łódzkiego, do twojego Duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego, do rodzin zakonnych męskich i żeńskich, do wszystkich rodzin parafialnych i rodzin domowych, składam życzenie, aby wszędzie, w życiu domowym, zawodowym i społecznym, w pracy i trudzie na roli i w fabrykach – Maryja, Matka Boga-Człowieka, przynosiła wam Jezusa, błogosławiony Owoc swojego życia. Niech na głos Maryi poruszą się wszystkie umysły i wszystkie serca do czynu wiary i miłości. Niech wszystkich Was ogarnie, zespoli i uszczęśliwi miłość Najlepszej Matki. Niech Ona odda Was Chrystusowi, a przez Chrystusa Ojcu Niebieskiemu, Ojcu wszystkich dzieci Bożych. Amen.
(tekst autoryzowany z niewielkimi skrótami)
[1] Od parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Piotrkowie Tryb. 7 lipca 1974 r. rozpoczęła się pierwsza peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej po diecezji łódzkiej. Mszy św. przewodniczył wówczas kardynał Karol Wojtyła, a homilię wygłosił Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński.