Pośmiertny awans oficerski
11:13 | 09.08.2017 | Wyświetleń: 757
IMGP7313

Ks. Roch Łaski jest ofiarą dwóch totalitaryzmów: hitlerowskiego i stalinowskiego. Dlatego tym radośniejszy jest dzisiejszy dzień, gdyż ks. Roch Łaski na nowo staje przed nami, a hołd mu składają Kościół i Ojczyzna – mówił podczas uroczystości nadania pośmiertnego awansu oficerskiego i odznaczenia, ks. Krzysztof Nalepa, proboszcz parafii w Klukach, który od lat starał się i walczył o pamięć o bohaterskim kapłanie, jedynym księdzu naszej diecezji zamęczonym przez bezpiekę.

Ks. Łaskiego upamiętniono w minioną niedzielę w Białotarsku, koło Gostynina, w parafii w której się urodził i w kościele, w którym został ochrzczony. Mszy św. w ceremoniale wojskowym podczas, której wręczono Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski i awans na stopień podpułkownika, przewodniczył administrator archidiecezji łódzkiej Ksiądz Biskup Marek Marczak, a uczestniczyła w niej rodzina księdza, przedstawiciele ministerstwa obrony narodowej, kancelarii prezydenta i Sejmu. Ks. Roch Łaski był harcerzem, uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej, obrony Warszawy we wrześniu 1939 r., więźniem Dachau, kapelanem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i kapłanem diecezji łódzkiej. Został zamęczony przez Urząd Bezpieczeństwa w 1949 roku. Wyciągnięto go z kościoła w Witowie, gdzie był proboszczem, sprzed ołtarza, w Wielki Piątek tegoż roku i zabrano na przesłuchanie. Przed śmiercią matka i siostra widziały jego pokaleczone plecy i pogryziony z bólu język. Zmarł kilka dni po ‚wypuszczeniu’ – 13 maja w jednym z łódzkich szpitali. W kościele w Białotarsku odsłonięto tablicę poświęconą ks. Łaskiemu.

„Jego postawa niech będzie wzorem do naśladowania dla harcerzy, żołnierzy i kapłanów” – napisał w odczytanym podczas uroczystości liście biskup polowy wojska polskiego bp Józef Guzdek. A poseł PiS Andrzej Melak podkreślił, że ks. Roch Łaski jest jednym z bohaterów o których pamięć jest obecnie przywracana i z którego musimy być dumni, bo dzięki takim niezłomnym żyjemy dziś w wolnej Polsce. Z kolei siostrzenica księdza – Maria Dźwigała zaznaczyła, że jej wujek zachował się podobnie, jak Danuta Siedzikówna „Inka” – tak, jak trzeba. Przeprosiła także, w imieniu rodziny, że tak późno zadbali o jego pamięć.