Archidiecezja Łódzka
Abp Ryś: oni nie są bezimienni – mają imię, bo na ich czołach wypisane jest imię Boga-Msza św. za zmarłych w samotności i bez domu
22:40 | 01.11.2018 | Wyświetleń: 1643

– Gdy zrodził się ten pomysł, by tu dzisiaj sprawować Eucharystię miałem gdzieś w głowie te krzyże, których jest tutaj wiele, a na których jest napisane NN –mężczyzna lat tyle i tyle. Ktoś może powiedzieć bezimienni. To nie prawda! Oni mają imię, bo na ich czołach wypisane jest imię Boga – jesteś chrześcijaninem, jesteś dzieckiem Boga, należysz do Niego! – mówił abp Grzegorz Ryś.

zobacz także: Zaproszenie na wspólną modlitwę za zmarłych samotnych i bezdomnych

W uroczystość Wszystkich Świętych arcybiskup Grzegorz Ryś przewodniczył Mszy świętej na łódzkim cmentarzu przy ul. Zakładowej w miejscu, gdzie pochowani są biedni i bezdomni. Na liturgii zgromadzili się duchowni, siostry zakonne oraz wierni, którzy odpowiedzieli na zaproszenie metropolity łódzkiego, by modlić się za tych, którzy odeszli w samotności, a których grobów nikt nie odwiedza.

– Diecezja to są ludzie. Dzisiaj sobie uświadamiamy, że to są ludzie, którzy nie tylko chodzą po naszych ulicach, i których spotykamy w naszych Kościołach, ale to są także ci ludzie, którzy są już po drugiej stronie. – mówił we wstępie do Mszy św. arcybiskup łódzki. – To są ludzie, którzy na tej ziemi umarli. Tu – na tym cmentarzu – są pochowani ludzie, którzy niekoniecznie się tu urodzili. Gdy przechodziłem i przyglądałem się tabliczkom na nagrobkach zauważyłem, że w wielu przypadkach nie ma na nich daty urodzin. Nie wiadomo kiedy się urodzili i gdzie się urodzili, ale wiemy, że zmarli tutaj – a więc są nasi – są częścią naszej diecezji. Módlmy się za nich! – apelował łódzki pasterz.

W czasie Mszy świętej lekcje starotestamentalną i  nowotestamentalną odczytali podopieczni sióstr Misjonarek Miłości, a śpiewy animowały siostry Jadwiżanki Wawelskie wraz przedstawicielkami ss. Służebniczek i ss. Karmelitanek Dzieciątka Jezus.

W homilii ksiądz arcybiskup nawiązując do Janowej Apokalipsy wskazał na anioła, który opieczętowuje tych, którzy mają być zbawieni. Znakiem zaś pieczęci – jak wyjaśnił arcybiskup Grzegorz – jest krzyż Jezusa Chrystusa. – Krzyż znaczy tyle, co miłość. Gdybyście chcieli się zastanowić jaki macie krzyż w swoim życiu, to na ogół, ostatecznie jest tak, że naszym krzyżem jest nasza miłość. To, co w życiu kochacie, czasami ma postać krzyża. Nie ma takiej miłości, która nie ma postaci krzyża. – podkreślił.

-Ci wszyscy ludzie, którzy są tutaj pochowani, na pewno wiele razy w swoim życiu cierpieli, ale to, co było najważniejsze w tym cierpieniu, to właśnie to, że cierpisz tam gdzie kochałeś. Wielu z nich było ludźmi bezdomnymi – co nie znaczy, że nie mieli rodziny. Wielu z nich żyło w domach pomocy społecznej, nie znaczy, że nie mieli nikogo kogo kochali, ale w pewnym momencie, ta miłość stała się cierpieniem. – zauważył.

Po zakończeniu liturgii odbyła się procesja po cmentarzu, w czasie której modlono się za zmarłych pochowanych na tej łódzkiej nekropolii, ale także na innych cmentarzach Polski i świata.

Przed błogosławieństwem ksiądz arcybiskup podziękował wszystkim za obecność i wspólną modlitwę oraz już dziś zapowiedział, że za rok również odbędzie się w tym miejscu wspólna modlitwa za zmarłych w samotności i bez domu.