Archidiecezja Łódzka
Bp Cieślar: Często wystarczy malutka iskra dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
21:06 | 21.01.2018 | Wyświetleń: 760

„Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się przez dzielenie. To dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne przedsięwzięcie, nawet potraktowane w kategoriach ekonomicznych, na którym więcej się zarabia im więcej się wydaje”- mówił bp Jan Cieślar z Kościoła Ewangelicko- Augsburskiego podczas Eucharystii w Archikatedrze Łódzkiej.

Archikatedra Łódzka to kolejny kościół w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, gdzie wierni różnych wyznań modlą się o jedność. Eucharystii przewodniczył Abp Grzegorz Ryś, Metropolita Łódzki.

„Pozdrowienie POKÓJ Z WAMI jest także naszym wyznaniem wiary. To jest pozdrowienie, którym Jezus zwrócił się do apostołów (…) Żyjący Pan pozdrawia nas tym słowem. Pan żyje w Kościele, zachowując na ciele rany. Te rany (…) zadali mu najbliżsi, dlatego stajemy przy Nim w pokorze. Za chwilę będziemy czynić rachunek sumienia wchodząc w tę świętą godzinę Jezusowej obecności”- mówił we wstępie abp Grzegorz Ryś, Metropolita Łódzki.

Witając wszystkich przybyłych na Eucharystię w Archikatedrze Łódzkiej abp Ryś podkreślił, że ważniejsze od bólu i rachunku sumienia jest radość doświadczenia żyjącego Pana. Radość z tego, że żyje jest radością największa.

Homilię do wiernych wygłosił bp Jan Cieślar z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. W swoim kazaniu odwołując się do dzisiejszego czytania ksiądz biskup zwrócił uwagę, że i my w tym wołaniu Jonasza dostrzegamy, że wszyscy zgrzeszyliśmy i powinniśmy jak mieszańcy Niniwy oblec się w pokutny wór żalu i pragnąc jedności.

„Chrystus zwiastował Królestwo Boże w łączności z nauczaniem o Bogu Ojcu. Bóg jako pełen miłości Ojciec pragnie zbawienia każdego człowieka .Łaska Boża wyprzeda wszystko i porywa człowiek. Jezus jako obraz miłości Boga Ojca, porywa swoim zwiastowanie i uzdalnia do nowego”- mówił dalej bp Cieślar.

Uczniowie szli za Chrystusem pozostawiając wszystko by być blisko niego. Najpierw szli jako uczniowie, a później jako posłańcy wieści o zbawieniu Chrystusa. To na pewno wymagało odwagi. „Może i od nas wymagana jest odwaga pójścia razem?”- pytał ksiądz biskup.