|
W S P Ó L N O T A     O D N O W Y
W     D U C H U     Ś W I Ę T Y M
   
"G A L I L E A"

„Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni
i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”
    Mat,11.28
    Tymi słowami z ewangelii Św. Mateusza, Duch Święty zaprasza
wszystkich tych, którzy pragną odnaleźć sens życia, radość życia,
radość z faktu bycia chrześcijaninem.
    Zaprasza szczególnie tych, którzy z różnych przyczyn źle się mają;
cierpiąc z powodu choroby, nieporozumień w rodzinie, braku pracy,
czy niedostatku środków na życie.
   Duch Święty zaprasza także tych, którzy nie potrafią zaakceptować
swojej osoby: tego jak wyglądają, kim są, co robią.
Zaprasza wszystkich spragnionych miłości, pokrzywdzonych przez los;
zranionych na duszy, czy ciele, przez swoich najbliższych.
    Duch Święty szczególnie zaprasza tych, którzy oddalili się od Boga,
którym religijność stała się rutynowym chodzeniem do kościoła co jakiś
czas, tych którym trudno wytrwać do końca Mszy Świętej.
    Zaprasza przede wszystkim tych, którzy pragną bliżej poznać Jezusa,
którzy pragną doświadczyć bliskości osoby Ducha Świętego,
którzy pragną wielbić Boga słowem i całym swym życiem.

    Wspólnota spotyka się przy naszej parafii od czasu czuwania przy pustym grobie Jezusa Chrystusa
w Wielkanoc 2004 roku.
    Po roku modlitwy otrzymaliśmy nazwę dla naszej grupy: „ Galilea”. Wspólnota posiada także logo
przedstawiające Maryję przyjmującą Ducha Świętego do swego serca. Logo to zostało poświęcone podczas
wspólnego kolędowania ze Wspólnotą „Magnificat” i Szkołą Ewangelizacji i Kontemplacji „Dzieci Światłości”
prowadzoną przez ks. Grzegorza Korczaka.
    Grupa modlitewna spotyka się w czwartki po drugiej Mszy Świętej czyli około godz. 18.30.
Na modlitwie spotyka się około dziesięciu osób, na ogół z naszej parafii.
    Nie mamy jeszcze określonej misji dla grupy, ale ponieważ spotykamy się w czwartki, to szczególną
modlitwą obejmujemy kapłanów i kleryków, oraz modlimy się o nowe powołania kapłańskie i zakonne.
    Od czasu śmierci Papieża Jana Pawła II, w każdy drugi czwartek miesiąca modlimy się wraz z parafią
podczas specjalnej Mszy Świętej dziękczynnej za dar Jego osoby w naszym życiu.
    W każdy pierwszy piątek miesiąca spotykamy się z grupą młodzieżową „Światło – Życie” by
wspólnie, w mocy Ducha Świętego, uwielbiać Imię naszego jedynego Pana, Jezusa Chrystusa.

Powstanie grupy modlitewnej odnowy w Duchu Świętym "Galilea"
    W grudniu 2003 roku kilka osób, spotykających się w grupie modlitewnej "Uczniowie Chrystusa"
przy parafii M.B Królowej Polski w Bedoniu postanowiły utworzyć grupę odnowy w Duchu Świętym przy własnej
parafii NMP Nieustającej Pomocy w Andrespolu. Po uzyskaniu zgody księdza proboszcza na utworzenie grupy
modlitewnej przy naszej parafii, postanowiłem pomodlić się o słowo z Pisma Świętego wskazujące, czy i kiedy
mamy zacząć spotkania modlitewne naszej grupy. Po niedzielnej Mszy Świętej, po krótkiej modlitwie Pismo
Święte otworzyłem na 28 rozdz. ewangelii wg św. Mateusza mówiącym o pustym grobie Jezusa. Ponieważ był
początek grudnia, postanowiłem jeszcze raz pomodlić się o wskazówkę co do terminu utworzenia grupy modlitewnej.
Tym razem otworzyłem Pismo Święte na 16 rozdz. ewangelii wg św. Marka również opisującym pusty grób Jezusa.
    Pierwsze spotkanie modlitewne naszej grupy odbyło się w pierwszy czwartek po czuwaniu przy pustym
grobie Pana Jezusa.
      Po ponad rocznym cotygodniowym spotykaniu sie na modlitwie, postanowiliśmy nadać nazwę naszej
grupie. Podobnie jak poprzednio poprosiliśmy Ducha Świętego o pomoc w tej kwestii. Pismo Święte otworzyliśmy na
ewangelii wg św. Marka rozdz. 16 czyli na fragmencie mówiącym o pustym grobie. Nazwa "pusty grób" nie bardzo
nam pasowała. Podczas przeżywanych rekolekcji jeden z rekolektantów zwrócił naszą uwagę na pojawiającą się w tym
tekście nazwę Galilea. Ostatecznie wątpliwości co do nazwy zostały rozwiane podczas liturgii sprawowanej w
Wielką Sobotę, gdy jedna z osób należących do naszej wspólnoty śpiewała sekwencję przed ewangelią. Podczas
śpiewania słów "a miejscem spotkania będzie Galilea" miała pewność, że odnoszą się one do nazwy naszej grupy
modlitewnej.
Chwała Ci Słowo Boże!
opracował Zdzisław W.

    Świadectwo
    Mam na imię Zdzisław. Wychowałem się w rodzinie tradycyjnie religijnej. Od najmłodszych lat chodziłem co
niedzielę do kościoła, starałem się przestrzegać przykazań Bożych i Kościelnych. Jednak będąc w kościele
bardzo się dziwiłem, gdy ludzie śpiewali "Jezu kocham Ciebie" lub podobne teksty. Mimo, że wtórowałem
śpiewom, to czułem się nie w porządku, bo moje serce nie potwierdzało wyśpiewywanych treści i co najgorsze
uważałem, że wszyscy to robią, tak jak ja , bo tak trzeba. Brak mi było czegoś nienazwanego, co teraz
określił bym spotkaniem Jezusa Zmartwychwstałego. Co potem nastąpiło.
    Przed jedenastu laty zawiozłem moją żonę na pierwsze spotkanie w grupie odnowy w Duchu Świętym "Kaanan" w
kościele oo. Jezuitów w Łodzi, a za tydzień, razem z żoną uczestniczyłem w poniedziałkowej Mszy Świętej z
modlitwą o uzdrowienie sprawowanej przez ojca Józefa Kozłowskiego. Spontaniczna modlitwa wiernych bardzo
mi przypadła do serca. Po wyjściu z zatłoczonego kościoła na dwór, a był to miesiąc luty i zimna szaruga,
rozgrzany, bez czapki przemarzłem nim doszedłem do samochodu, tak bardzo, że zamiast spodziewanego
uzdrowienia z niedawno przebytego zawału serca, rozchorowałem się i musiałem leżeć w łóżku trzy tygodnie.
Po dwóch tygodniach, gdy temperatura spadła na tyle że mogłem czytać, zapoznałem się z książkami
przeznaczonymi do przeżywania seminarium w Duchu Świętym, w które zaopatrzyła się żona. Ponadto wreszcie
przeczytałem inne książki religijne od lat stojące w biblioteczce, Szczególnie lektura książki o cudach
eucharystycznych sprawiła, że wreszcie uwierzyłem w realną obecność pana Jezusa w Hostii Świętej.
A po przeczytaniu książki o objawieniach Maryjnych, powiedziałem moje "fiat", wtedy jeszcze warunkowo,
jeśli zostanę przywrócony do zdrowia, co wkrótce się stało. Po przeżyciu seminarium i ponowieniu obdarowania
w Duchu Świętym, bez żadnych zahamowań mogę i chętnie mówię, że Jezus jest moim jedynym Panem i Bogiem,
że Go kocham i Jemu ufam.
    Chwała Ci Duchu Święty za to obdarowanie!

    Szczęść Boże!
    Mam na imię Renia. Mam 57 lat, należę do wspólnoty "Galilea" przy parafii NMP Nieustającej
Pomocy w Andrespolu.
    Chcę podziękować panu Bogu za dar uzdrowienia z choroby nowotworowej. Pierwszymi oznakami
choroby były ciągłe infekcje dróg oddechowych. Trafiłam do szpitala, w którym przeszłam wiele badań, ale
stwierdzono, że nic złego sie nie dzieje, i wróciłam do domu. Lecz nadal czułam się źle.
    Na szczęście w niedługim czasie Pan Jezus postawił na mej drodze osobę, z którą mogłam
przyjeżdżać do kościoła "Jezuitów" na Msze Święte z modlitwa o uzdrowienie. Modliłam się jak potrafiłam.
Teraz wiem, że moje modlitwy Bóg wysłuchał. Pewnego dnia zostałam zaproszona na spotkanie modlitewne
grupy odnowy w Duchu Świętym, na które dotychczas przychodzę. W niedługim czasie objawy choroby się
nasiliły tak mocno, że zaczęłam obawiać sie o swoje zdrowie. Lecz w swym zmartwieniu nie byłam już sama,
bo wiedziałam, że jest ze mną Pan Jezus. Uważałam, że co Bóg da to będzie.
    W trakcie modlitw, prosiłam pana Boga, by dał mi jakiś znak, który pomógł by mi rozpoznać
i pokonać chorobę. Po kilku dniach Pan Jezus dał mi znak; dostałam silny ból w klatce piersiowej i
czerwoną plamkę na prawej piersi. Zaczęłam płakać, ale szybko się opamiętałam, bo wiedziałam, że Bóg
jest ze mną. W szpitalu im. Kopernika w Łodzi wykonana biopsja wykazała nowotwór złośliwy. Czekała mnie
operacja. Przed pójście do szpitala przyjęłam sakrament chorych, została odprawiona Msza Święta w
intencji mojego uzdrowienia i szczęśliwego przebiegu operacji. Operacja odbyła się w maju 2007 roku,
a za niecały miesiąc przeszłam drugą, gdyż stwierdzono nowotwór złośliwy odmienny drugiej piersi.
Obecnie jestem półtora roku po leczeniu chemioterapeutycznym. Nie ma przerzutów, jestem zdrowa!
    Dziękuję bardzo Panu Bogu za dar uzdrowienia. Chwała Panu. Alleluja!

    List z Wolborza
    Drogi Jurku!
    Chciałbym z Tobą porozmawiać o tym co spotyka mnie ze strony Boga od czasu gdy zacząłem
chodzić na spotkania modlitewne odnowy w Duchu Świętym. Ale uznałem, że na początek napiszę Ci o tym w liście.
    Wiele razy w różny sposób doświadczałem Zmartwychwstałego Chrystusa i Jego działania w moim życiu.
Przedstawię Ci tylko jedną z wielu interwencji Ducha Świętego w mojej rodzinie.
    Mój syn, mając 26 lat zaczął uskarżać się na dziwną chorobę, której objawami było zmęczenie,
brak oddechu, drętwienie kończyn, podwyższona temperatura ciała itp. Zrobił odpowiednie badania laboratoryjne,
ale lekarz nie znalazł w nich oznak choroby. Wizyty u lekarza przynosiły poprawę stanu na jakiś czas.
W „odnowie” gdy mamy problem to zwracamy się o pomoc do Ducha Świętego przez modlitwę Pismem Świętym
otwierając je na dowolnej stronie by otrzymać wskazówkę co do właściwego postępowania. Ja tak zrobiłem
i otrzymałem odpowiedź, że Bóg przez te doświadczenia upomina się o mojego syna, tak jak doświadczał
Izrael w drodze do ziemi obiecanej. Ja i moja rodzina wzmogliśmy modlitwę w intencji uzdrowienia syna.
Choroba nie ustępowała, mimo wizyt u różnych lekarzy; między innymi niestety u homeopaty, co nie mogło
przynieść uzdrowienia.
    Postanowiłem dać synowi książkę charyzmatyka o. Serafina Falvo „Jak zwyciężać depresję”.
Obawiałem się jego reakcji, która mogła pogorszyć jego stan. Zwróciłem się o pomoc do Ducha Świętego;
po modlitwie otworzyłem Pismo Święte na ewangelii mówiącej o tym jak Jezus poleca św. Piotrowi zarzucić
sieć na połów ryb, a ten nieprzekonany o skuteczności połowu powiedział „na Twoje słowa zarzucę sieć”.
Podobnie i ja położyłem książkę na biurku syna. Na drugi dzień usłyszałem od niego: tata dobrą książkę
mi dałeś bo po jej czytaniu całą noc dobrze spałem…
    Po pewnym czasie choroba wzmogła się, syn bał się zasypiać, w nocy drętwiały mu kończyny
brakowało mu oddechu. Pewnej nocy przywlókł się do naszej sypialni bo bał się dalej spać u siebie.
Żona go uspokoiła i poszła spać do jego pokoju, a on został ze mną. Pomodliłem się krótko i otworzyłem
Pismo Święte, tym razem na Dziejach Apostolskich, na fragmencie w którym św. Piotr uzdrawia chromego.
Spytałem syna czy chce byśmy się pomodlili o jego uzdrowienie. Gdy się zgodził zacząłem modlitwę, w
której tylko otwierałem usta a słowa same z nich wypływały, jakby raczej nie były moje. Potem razem
z synem odmówiliśmy modlitwę „Pod Twoją Obronę” prosząc o wstawiennictwo Matki Bożej. Od tej chwili
syn już nie miał żadnego ataku choroby. Jest to kolejny przykład na moc Słowa Bożego pochodzącego z
Pisma Świętego, jeśli Słowo to zostaje przez nas przyjęte z wiarą i zaufaniem.
    Ale to nie koniec interwencji Bożej w mojej rodzinie. Będąc na IV tygodniu rekolekcji
ignacjańskich w Wolborzu, na którym przeżywa się radość z powodu zmartwychwstania Chrystusa, musiałem
pojechać do sądu jako świadek w pewnej sprawie, ale nie miałem dowodu osobistego. W domu dowiedziałem
się, że synowi ukradli samochód. Uznałem ten fakt za atak złego ducha na mnie i moją rodzinę. W czasie
rekolekcji otrzymaliśmy takie wskazania, by z ataku złego ducha starać się wyprowadzić dobro. Wydawało
się to bardzo trudne: jak z faktu straty samochodu wyprowadzić dobro dla rodziny. Synowi powiedziałem
by się nie martwił, a żonie i córce, że z tego wyniknie dobro dla nas. Obie dzięki przeżyciu seminarium
odnowy w Duchu Świętym ze zrozumieniem przyjęły moje zapewnienie. Po tygodniu odnaleźli się chętni do
oddania samochód za okup. Pieniądze były naszykowane, ale ja powiedziałem synowi, że decyzję podejmiemy
jak wrócę z kościoła, bo wybierałem się na Mszę Świętą. Na Mszy św. usłyszałem w sercu słowa:
„Błogosławieni czyniący sprawiedliwość..” Po powrocie powiedziałem synowi, że nie jedzie po samochód
bo nie będziemy popierali zła. Ku mojemu zaskoczeniu syn był zadowolony z tej decyzji podobnie jak żona
i córka. To było w piątek wieczorem i jeszcze tego samego dnia syn z narzeczoną, z którą spotykał się od
ponad 5 lat, podjęli decyzję o terminie ślubu. Na ten fakt czekaliśmy z żoną od dawna. We wtorek będąc w
Łodzi wszedłem do kościoła gdzie jest możliwość całodniowej adoracji Najświętszego Sakramentu, by
podziękować Panu Jezusowi za decyzję młodych. W ławce znalazłem kartkę z modlitwą-prośbą za wstawiennictwem
św. Judy Tadeusza Apostoła ds. beznadziejnych. Wtedy zdecydowałem się pomodlić o zwrot samochodu. Za trzy
dni policja zawiadomiła nas, że samochód czeka na odbiór w komendzie.
    Myślę, że Duch Święty, także w Twoich trudnych sprawach znajdzie rozwiązanie, tylko musisz
się do Niego zwrócić z wiarą. Z mojej strony możesz liczyć na modlitwę i ewentualną pomoc w spotkaniu
ze Zmartwychwstałym Jezusem, któremu ja i moja rodzina wszystko co dobre zawdzięcza.
    Wolbórz, dnia 28 sierpnia 2007r.
                    Zdzisław

|