
Ostatni dzień roku w naszym Klasztorze, to dzień skupienia, modlitwy. Przed nieszporami mamy dodatkową półgodzinną medytację. W dzisiejszym świecie, w którym tak wiele się dzieje wokół nas, trudno znaleźć chwilę na refleksję, wyciszenie. Jednak to w ciszy Bóg przemawia do nas i warto znaleźć na przełomie roku taką chwilę, by zastanowić się nad samym sobą.
Syn marnotrawny z Ewangelii Łukasza całe swoje dziedzictwo stracił na „uciechy” tego życia, aż wreszcie skończył jako osoba pasąca świnie. „A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę”.
Ta samorefleksja, wejrzenie w siebie w oparciu o Słowo Boże pozwala nam zobaczyć siebie we właściwym świetle. Prawdziwy uczeń Jezusa słucha Słowa całym sercem, zabiera Słowo do siebie, jest mu posłuszny, wierzy mu, żyje nim i staje się Jego świadkiem.
Podczas II medytacji przed północą rozważałyśmy, jak szybko wszystko przemija, przeszłość zapada się w przepaść, że nie najważniejsze są ziemskie troski i radości, bo znikną bez śladu, ale nasze szczęście w wieczności. Zdając sobie jednak sprawę ze swoich niedoskonałości, błędów, grzechów, zaniedbań, oddałyśmy całą tę przeszłość Bogu, Jego miłosierdziu, błagając jednocześnie o pomyślny Nowy Rok, byśmy mogły lepiej w nim służyć Bogu. Dzięki łasce Bożej dokonało się również w minionym roku wiele dobra, za które chcemy Bogu dziękować, zawierzając Jego Ojcowskiej dobroci bez zastrzeżeń naszą przyszłość.
W modlitwie polecałyśmy Bogu Ojca św., biskupów, obecnego wśród nas ks. Abpa Władysława, kapłanów, szczególnie ks. Bartłomieja i ks. Józefa, osoby konsekrowane, całą naszą wspólnotę zakonną, rodziców, rodzeństwo, dobroczyńców i przyjaciół naszego klasztoru.
Ks. Arcybiskup, który dołączył do nas z ks. Bartłomiejem, skierował do nas słowo poddając pod refleksję miniony rok, to co się w nim dokonało w naszym życiu wspólnotowym i osobistym. Wspomniał o podjętych i zrealizowanych dziełach materialnych, ale jak powiedział, nie one są najważniejsze, ale to, co stanowi o naszym życiu duchowym, w różnych jego aspektach, o jego wzroście, ubogaceniu. A o tym decyduje to, na ile poprzez realizację zadań i codziennych obowiązków, poddanie się wszelkim zrządzeniom Bożym, pozwalamy się Bogu prowadzić. Wchodząc w Nowy Rok pragniemy o tym pamiętać. Potrzeba się nam karmić Słowem Bożym, szczególnie podczas Eucharystii, która „Ukształtuje nas w niepowtarzalny sposób na podobieństwo Boga, który jest Miłością” – jak to zauważył kiedyś Carlo Acutis. Eucharystia jest pytaniem o naszą codzienną miłość do Boga, ludzi i samego siebie. Jest wezwaniem, aby w naszych codziennych wyborach było coraz mniej egoizmu, własnych pragnień, odczuć, a coraz więcej bezinteresownego daru dla innych.