Archidiecezja Łódzka
Wielkoczwartkowe Mandatum w łódzkiej katedrze dla tych, którzy chcą!
18:00 | 29.03.2018 | Wyświetleń: 2172
zmniejsozneIMG_0149

O wyjątkowości tegorocznego obrzędu Mandatum w łódzkiej katedrze opowiada ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś.

Księże arcybiskupie na czym polega wyjątkowość tegorocznej liturgii Wieczerzy Pańskiej w łódzkiej katedrze?

Ośmielam się zaproponować uczestnikom tej liturgii podejście do tego znaku jakim jest Mandatum (obrzęd umycia nóg). Nie będę szukał po mieście dwunastu ubogich, którzy się zgodzą, żeby przyjść i  zagrać role apostołów z ostatniej wieczerzy, tylko zaproponuję wszystkim obecnym w katedrze, by kto chce mógł podjeść do tego obrzędu i przeżyć umycie nóg.

Jak zrodził się  pomysł, aby właśnie w taki sposób przeżywać Mandatum?

Powody są dwa: liturgia nie jest teatrem! To nie jest tak, że my odgrywamy ostatnią wieczerzę. Liturgia jest kodem znaków i słów, które niosą w sobie łaskę, ale te znaki i słowa są po to, by zaangażować tego, kto w tej liturgii uczestniczy. Nie chodzi, o to żeby z Mandatum zrobić show, że biskup właśnie zdjął ornat i przepasał się prześcieradłem, i na oczach wszystkich możliwych dziennikarzy myje komuś nogi, tylko chodzi o to,  że jest Chrystus, który działa przez ten znak. Liturgia nas czyni uczestnikami ostatniej wieczerzy, a nie tylko widzami odtwarzania tejże. To jest najważniejszy powód!

Drugim powodem jest to, że w pierwotnym Kościele nie sprawowano w wielki czwartek Eucharystii, a jedynym znakiem, który celebrowano był znak Mandatum. Wiec jeśli ktoś tego znaku nie chce przeżyć, to w pierwotnym Kościele nie miał on już żadnego znaku do przyjęcia i do przeżycia.

Obrzęd Mandatum „dla chętnych” to będzie zaskoczenie i wielkie przeżycie dla tych, którzy się zdecydują umyć i mieć umyte nogi.

Myślę, że to człowiekowi bardzo dobrze robi przeżyć to, co przeżyli apostołowie z Piotrem na czele. To znaczy, takie zgorszenie Panem, który chce być wobec mnie niewolnikiem, który chce wykonać czynność dla niewolników przeznaczoną , traktując mnie jako tego, który jest ważniejszy, który siedzi za stołem. Taki jest nasz Pan! Kiedy człowiek się temu podda, to zapewne jest to dla człowieka przemieniające. Ostatecznie o to chodzi w liturgii, nie żeby sobie popatrzeć, tylko po to, by doświadczyć przemiany.