Archidiecezja Łódzka
Stacja XXVIII- kościół św. Teresy i św. Jana Bosko
19:33 | 17.03.2018 | Wyświetleń: 781
20180317_172852

„Nie cierpienie zbawia, ani śmierć, lecz miłość, która nie waha się cierpieć i umierać. Oto największy paradoks Ewangelii. Życie nie rodzi ze śmierci, lecz z życia ofiarowanego, oddanego, złożonego na ołtarzu z miłości”- mówił w swojej homilii Ksiądz Arcybiskup Władysław Ziółek.

Ksiądz Arcybiskup przewodniczył Mszy św. w kościele św. Teresy i św. Jana Bosko. Wierni zgromadzili się w świątyni w ramach Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych.

Abp Ziółek w swojej homilii zwrócił na początku uwagę, że Bóg daje nam po raz kolejny, w czasie Wielkiego Postu, łaskę, byśmy przeżyli tajemnicę męki i śmierci Pana Jezusa oraz jego przejścia do chwały nieba. „W ten sposób sam Bóg pragnie nam odświeżyć pamięć o tym, czego On dokonał w swoim synu dla naszego zbawienia, a przede wszystkim chce umocnić w nas wiarę i miłość do Jezusa, który za nas umarł na drzewie krzyża, byśmy mogli żyć wiecznie”- podkreślił Ksiądz Arcybiskup.

Dalej Arcybiskup mówił, że „to spotkanie w którym uczestniczymy, jest niezwykłe i zawiera w sobie moc przemieniającą ludzkie serca. Podczas każdej Mszy Św. spotykamy się ze słowem Bożym, jesteśmy świadkami cudownej przemiany, jak chleb i wino, stają się najświętszym ciałem i krwią Jezusa. Udział w Eucharystii jest dla nas wierzących, źródłem Bożych łask i w istocie samej, doświadczeniem prawdziwego spotkania z Panem.”

Ksiądz Arcybiskup Władysław Ziółek odnosząc się do słów dzisiejszej Ewangelii zauważył, że „ludzkie życie jest ziarnem, z którego ma być chleb dla innych. Będzie chlebem jeśli zgodzę się na posianie w ziemię, czyli zaangażowanie w służbę, na zmieleni przez ofiarność, na wypieczenie w ogniu miłości. Inaczej zostanę tylko samotnym, spleśniałym ziarnem i niczym więcej. Mając na uwadze cierpienie, które stało się udziałem Jezusa i złożoną przez Niego ofiarę na drzewie krzyża, wpatrujmy się w Jezusa, tak jak zachęcał nas do tego św. Jan Paweł II mówiąc: kontemplacja oblicza Jezusa, pozwala nam zbliżyć się do najbardziej paradoksalnego aspektu Jego tajemnicy, które ujawnia się w ostatniej godzinie, godzinie krzyża. Jest to tajemnica w tajemnicy, którą człowiek może jedynie adorować na kolanach. Wejście w godzinę syna człowieczego, wpatrywanie się w jego cierpiące oblicze, to dotknięcie tajemnicy, która kieruje nas ku wiecznemu kresowi. Jeśli w obliczu ukrzyżowanego, możemy rozpoznać nasz własny ból, to w blasku chwały zmartwychwstania widzimy wyjście poza wszelkie granice, ze śmiercią włącznie, a wszystko to z perspektywą życia, które się nigdy nie kończy.”