Święta Faustyna Kowalska – Patronka Miasta Łodzi
10:00 | 05.10.2017 | Wyświetleń: 552
szlak1

zwykły od miłosierdzia

Droga, na której św. Faustyna zostawiła swoje ślady. Trasa, którą przemierzała, miejsca, które ją zatrzymały. Ile razy słyszymy – łódzka droga miłosierdzia? Ile razy myślimy – no tak, jest taka. Ile razy mówimy sobie – to trasa świętej. Ale ta droga nie jest wcale prosta i piękna. Nie ma na niej wspaniałych, zapierających dech w piersiach, budowli, nie znajdziemy tu powiewu świętości, nie poczujemy blichtru wspaniałego miasta. Jednak, gdy nią pójdziemy nie będziemy żałować. Możemy spotkać człowieka. Tego wobec którego trzeba okazać miłosierdzie. Bo on głodny, bezdomny, pijany, brudny, cuchnący…. Biedny? Nie. Bo to ten, który to miłosierdzie okaże nam.

szlak2

dobro rodzi dobro

Ulica Krośnieńska 9. Tu mieszkała Helenka Kowalska. Odremontowana kamienica, w której od kilkunastu dni łódzką wspólnotę tworzą trzy siostry faustynki – Matki Bożej Miłosierdzia. Za bramą, trochę odgrodzone od pozostałej reszty ulicy. Do kaplicy idziemy z s. Benedettą, przełożoną tego miejsca. Jest serdeczna, otwarta. Wokół domu kamienice, w których przeważnie lokale socjalne. Powybijane okna zastawione dyktami, z bram wyglądają chwiejący się na nogach mężczyźni. Czy oni znają te słowa? Jezu, ufam Tobie. Czy do serc, które pogubione pewnie wszystko odrzucają, dotarł kiedyś ten głos? Na pewno siostry przyszły tu po to, by ci z okolicznych domów, go usłyszeli. Ci, którzy, jak podczas poświęcenia tego miejsca padało: „cierpią na brak miłości”. A ja? Po co tu jestem? By zobaczyć inne życie? Inny świat? By dotarło, że moje problemy nie znaczą nic? Że to „Jezu, ufam Tobie” mówi też do nas? Przed domem sióstr zatrzymuje się kobieta, pozdrawia, przysyła mężczyznę, by pomógł wyprowadzić śmieci. Dobro rodzi dobro. Także w miejscach, które omijamy.

szlak3

iskra stąd

Park Wenecja. Obecnie park Słowackiego. Z kamienicy w której mieszkała, Helenka miała tu bardzo blisko. Idąc ścieżkami, w siąpiącej mżawce i chłodzie dostrzegamy siedzącego na ławce mężczyznę.  Mówi coś pod nosem. Nagle podnosi się i odchodzi. I szybko chowa do kieszeni różaniec. Obok jest miejsce, w którym podczas zabawy tanecznej Jezus przemówił do Faustyny. Tu stoi krzyż, kamień i ogromny kasztan, na którym ludzie poumieszczali wizerunki Jezusa Miłosiernego. I to też przemawia.

szlak4

Potem droga prowadzi do katedry. Przez kościół i pomnik św. Faustyny. I tu także spotkać można ludzi, którzy nie wstydzą się dać świadectwa o Nim. Wzruszające, gdy mężczyzna w średnim wieku podszedł do tryskającego z pomnika źródełka, umoczył dłonie i dotknął ust. Potem zrobił znak krzyża. I tak robi wiele spotykanych tu osób. Także w okolicach katedry pełno tych, którzy znają przesłanie miłosierdzia. I wiedzą, że poszło ono stąd – z tego miasta.

szlak5

promienie świętości

Ostatnim miejscem jest ul. Abramowskiego 29. Nieciekawe okolice, choć przecież otoczone luksusowymi kamienicami i nowymi blokami. Także tu miasto osiedlało i osiedla tych, którzy ubiegają się o lokale socjalne. Pełno ich w bramach i przed jedynym na ulicy sklepem z alkoholem. Gdy idziemy, pytamy jednej z kobiet, gdzie mieszkała św. Faustyna. Wzrusza tylko ramionami, wykrztusza, że mieszka tu od niedawna i o takiej nie słyszała i biegnie pod sklep. Kamienica Faustyny wyróżnia się jedynie tablicą nad wejściem. W bramę strach wejść, choć ten strach przegania Ona i jej zawierzenie. W środku nie ma śladu po Faustynie. W mieszkaniu na pierwszym piętrze zamknięte drzwi. Naprzeciw prowadzące do ciemnego, z pourywaną elektryką, korytarza. Z zewnątrz przychodzi pani, która opowiada, że pod schodami, na parterze, gdzie dziś energetyka umieściła i zaplombowała liczniki, jest maleńki pokoik, do którego Helenka Kowalska przychodziła opiekować się umierającym starszym mężczyzną. Ale po tym ani śladu. A szkoda, bo jak opowiada kobieta, przyjeżdżają tu ludzie z całego świata chcąc dotknąć w tym miejscu jej świętości. Może dotykają? Przez napotykanych – poranionych życiem i trochę pokrzywdzonych przez los – ludzi? Przez wydobywający się z ustawionych tuż pod oknami kontenerów zapach, przez wydrążone w ziemi komórki, w których każdy trzyma to, co może – węgiel, zdobyte gdzieś drewno, czy inne rzeczy, którymi można by się ogrzać. A może przez życzliwość tych prostych ludzi, którzy mieszkają tu od urodzenia?

szlak6

Na Abramowskiego  spotykamy  człowieka z rady osiedla. Rozżalony mówi, że nieparzystą część ulicy wykluczono z podłączenia do sieci ciepłowniczej. Bo według tych, którzy decydują: to menele, margines, socjalni, dla których nie warto. Zabierają im też te komórki za kamienicami. Po co starać się dla takich? Ale tu przecież światło św. Faustyny promieniuje. Tu mieszkają ludzie. Ci, którzy mają serca, takie jak my z wychuchanych mieszkań. Serca, choć poranione, to przecież pulsujące. I swoją godność. I swoją świętą – z ich ulicy. Taką jak oni. Zwyczajną.

fot do szlak


źródło: Niedziela Łódzka