Jadąc rowerem, promowali życie – 8. Rajd dla Życia
19:22 | 07.07.2017 | Wyświetleń: 1275
zmniejszoneIMG_1188

W ciągu siedmiu dni przejechali na rowerach dystans 1190 km. rozpoczynając go, jedni w Gdańsku, a drudzy w Oświęcimiu, zaś kończąc w Łodzi „Piotrowej”, gdyż tak właśnie brzmiało hasło 8. Rajdu dla Życia – „Kierunek –  Łódź Piotrowa”.

Organizatorem tego niezwykłego rajdu rowerowego było Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, a przewodnią myślą była –„promocja życia od poczęcia do naturalnej śmierci, życia które jest darem od Boga, o czym nigdy nie należy zapomnieć!” – mówi Karolina Pluta, rzecznik trasy Gdańsk-Łódź.

W tym sportowym wydarzeniu, o charakterze religijnym, mógł wziąć udział każdy, komu pozwalało na to zdrowie i siły fizyczne, a także, jak to było w przypadku osób pracujących, praca. Stąd wśród rowerzystów nie zabrakło najmłodszych którzy mieli 13 i 15 lat oraz starszych 50 i 56 lat. Ważny był cel – ochrona nienarodzonych. –„Poprzez ulotki, przygotowane gazetki z artykułami mówiącymi o życiu, rozmowę ze spotkanymi ludźmi, codzienną Eucharystię i Koronkę do Bożego Miłosierdzia, chcieliśmy zwrócić uwagę wielu spotkanych ludzi na to, co najistotniejsze, tj. na obronę życia ludzkiego.” – tłumaczy Albert Kędzierski, uczestnik rajdu.

-„O rajdzie dowiedziałam się od koleżanki należącej do KSM-u.” – mówi Dorota Zydroń z Krakowa. „Zaciekawiła minie idea obrony życia i podjęcie tego trudu – jazdy rowerem, który właśnie temu ma służyć. Gdy w czasie rajdu spotykaliśmy się ludźmi, reakcje ich były różne. Jedni gratulowali nam pomysłu, odwagi i determinacji, inni przechodzili obok bez słowa lub niegrzecznie komentowali naszą działalność. To jednak wszystko nie ważne, ważne jest, by bronić życia.” – dodaje.

Biorący udział w rajdzie, jechali w różnych intencjach. Dla jednych celem była promocja życia, inni chcieli dobrze i mądrze spędzić czas urlopu, ale byli i tacy, którzy jadąc dziękowali za dar życia swoich dzieci, ale także dzielili się swoim doświadczeniem. Tak było w przypadku Henryka Kaczyńskiego z Tczewa. -„Ja wraz z żoną nie mogliśmy mieć dziecka, choć staraliśmy się o nie 4 lata.” – mówi uczestnik rajdu. „Przez ten czas leczyłem się, a przy tym zawierzyłem tak trochę Bogu, bo nie byłem zbyt ufny. Ale na tę prośbę Pan Bóg przystał. Dziś mam troje dzieci, dwoje tutaj, a jedno w niebie. Ta wyprawa rowerowa jest podziękowaniem za moje dzieci, ale biorąc w niej udział, chcę innym mówić o tym, jak wielkim cudem jest dziecko, które gdy się pocznie, powinno przyjść na świat!” – podkreśla rowerzysta.

Na trasie rajdu nie było łatwo. Trudno jest jechać w prażącym słońcu, a jeszcze trudniej w padającym deszczu, nie mówiąc już o trudnościach wynikających ze zmęczenia. Jednak, jak zgodnie podkreślają uczestnicy rowerowej wyprawy, wspólnymi siłami, dopingując się, czekając na siebie i pomagając na różny, możliwy sposób, udało się dotrzeć do wytyczonego celu.

Jedna z uczestniczek rajdu, dzieląc się swoimi wrażeniami, wspomniała o historii swojego życia. –„W swoim dorosłym życiu dowiedziałam się, że miało mnie na świecie nie być, a to że jestem i żyję, to zasługa mojej babci.” – mówiła ze wzruszeniem Katarzyna Kaczyńska. Zaapelował także, do rodziców, babć, cioć, dziadków – „aby wspierali młodych, którzy stoją przed podjęciem decyzji: wybrać życie, czy śmierć. Ważne jest, aby młodzi mieli wsparcie wśród najbliższych, by nie zostali pozostawieni sami sobie.” – dodała Kaczyńska.

Siedmiodniowe zmagania rowerowe połączone z akcją promującą życie, zakończyły się w samym sercu Łodzi, przed katedrą pw. św. Stanisława Kostki (patrona KSM-u), w której Helena Kowalska, późniejsza św. Faustyna, usłyszała słowa Pana Jezusa. Uczestnicy przed katedrą rozdawali foldery pro-life, a także wykonali pamiątkowa fotografię. Był to także czas rozmowy i poznania dla uczestników jadących z Gdańska z rowerzystami z Oświęcimia.

-„Nie wiem jak będzie za rok, ale jeśli będę żył i Pan Bóg da mi siły, to z pewnością w przyszłym roku, także pojadę na taką wyprawę promować życie, bo wiem, że warto!”- zapewnia Henryk Kaczyński.