30. rocznica wizyty Jana Pawła II w Łodzi – W rezydencji biskupów łódzkich
15:00 | 08.06.2017 | Wyświetleń: 698
Papież w Kurii (18)

Dochodzi godz. 13:30. Ulica Piotrkowska w pobliżu katedry jest szczelnie wypełniona ludźmi. Mogą oni zajmować miejsca jedynie do linii ul. 8 Marca, ponieważ stała się ona w dniu wizyty papieskiej „ulicą uprzywilejowaną”, a zatem wyłączoną ze względu na bezpieczeństwo. Cała przestrzeń ul. Piotrkowskiej od ul. 8 Marca do ul. Worcella jest zupełnie pusta, również w tym celu, aby zagwarantować Ojcu Świętemu bezpieczeństwo. Po przeciwnej stronie, to jest w kierunku ul. Świerczewskiego, utworzyło się drugie wielkie zgromadzenie. Bardzo dużo ludzi widać także na placu przy katedrze od strony ul. Worcella. Zwróceni są w kierunku rezydencji biskupów łódzkich. Tu niedługo przybędzie Papież. Sam gmach nazywany jest najczęściej „budynkiem Kurii Biskupiej”, choć jest on wedle pierwotnego przeznaczenia siedzibą ordynariusza łódzkiego. Jeszcze dziś najstarsi łodzianie nazywają ten budynek „pałacem biskupim”.

Kuria, skupiająca urzędy diecezjalne, została tu zainstalowana w 1924 r. Pierwotnie, to jest od 1921 r., siedzibą łódzkiej Kurii Biskupiej był budynek przy ul. Piotrkowskiej 102, nazywany przed wojną „domem Starkego”.

Rezydencję biskupów łódzkich wybudowano w cztery lata po erygowaniu diecezji, które nastąpiło w 1920 r. Od samego początku par- ter tego gmachu przeznaczono na biura kurialne. W czasie okupacji, po aresztowaniu gospodarza tego domu biskupa Włodzimierza Jasińskiego i umieszczeniu go wraz z sufraganem biskupem Kazimierzem Tomczakiem w Bieczu, oraz kanonikami Kapituły Katedralnej Łódzkiej, miejscu internowania, Niemcy w maju 1941 r. zamknęli Kurię i zajęli jej pomieszczenia.

Rezydencja w ten czerwcowy dzień jest wyjątkowo pięknie udekorowana. Na jej frontonie zwracają uwagę flagi watykańskie z herbem papieskim oraz dekoracja z fantazyjnie ułożonych kwiatów.

Wszystkim udziela się atmosfera oczekiwania. Żeby tylko być jak najbliżej Dostojnego Gościa i jak najwięcej zobaczyć. Ktoś w pobliżu katedry zaintonował pieśń religijną. Zaśpiewano zaledwie jedną zwrotkę. Rzesza ludzi woli jednak czekać na Papieża w milczeniu.

Z oddali dochodzą okrzyki serdecznej owacji. Jest to znak, że Ojciec Święty jest już blisko. Po chwili z ul. Piotrkowskiej wjeżdżają w ul. Worcella pierwsze samochody z „orszaku papieskiego”. Nadjeżdża też w papamobilu Papież w eskorcie 10 motocyklistów.

Biją wszystkie dzwony katedralne. Ojciec Święty nieprędko jednak opuszcza pojazd. Dość długo jeszcze odpowiada na serdeczne pozdrowienia tłumów. Tym razem ludzie są najbliżej pojazdu, bo zaledwie po drugiej stronie przeciwległego chodnika. Ze względu na bezpieczeństwo chodnik jednak został wyłączony z ruchu.

Plac wokół katedry niemal w całości wypełniony jest ludźmi, choć do następnego spotkania z Ojcem Świętym jest jeszcze ponad dwie godziny.

Wchodząc do wnętrza rezydencji, Ojciec Święty wita się z najbliżej stojącymi osobami. Są to ks. Jan Kuruc, prokurator diecezjalny, oraz ks. Marian Kołodziejczak, wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. Dłużej zatrzymuje się Papież przed ks. Tadeuszem Popisem. Wywiązuje się rozmowa. Opowiadał później ze wzruszeniem ks. Popis: „Uklęknąłem, pocałowałem w pierścień i po chwili powiedziałem: Za Ojca Świętego modlę się każdego dnia rano i na wieczór.  Ojciec Święty powiedział wtedy do mnie: »i jeszcze  w południe«”.

Ordynariusz Łódzki przedstawia Papieżowi każdego pracownika Kurii. W wielu wypadkach wywiązuje się wtedy krótka i serdeczna rozmowa. Przez chwilę rozmawia też z doktorem Jerzym Pruszczyńskim, który pełni funkcję lekarza odpowiedzialnego za stan zdrowia osób przebywających w gmachu Kurii. „Wasza Świątobliwość, rozpoczął doktor, dziś w Łodzi zgromadzili się bardzo licznie również członkowie Ruchu »Focolare«, którzy o Ojcu Świętym pamiętają i zawsze są razem z Nim”. Odpowiedź Papieża jest krótka: „Bardzo się cieszę. To dobrze, dobrze. Błogosławię wszystkim i pozdrawiam”.

Gdy Biskup Łódzki przedstawiał Ojcu Świętemu siostry zakonne, pracujące w Kurii, jedna z nich, siostra Aniela Siudzińska, bernardynka, wypowiedziała szczególną prośbę: „Ojcze Święty, pokornie proszę o błogosławieństwo apostolskie, aby diecezja na-  sza mogła się cieszyć licznymi powołaniami kapłańskimi”. Papież, kreśląc znak krzyża na czole zakonnicy, powiedział: „Tak, jest to wspólna  nasza troska”.

Zgodnie z programem Ojciec Święty spożywa obiad w rezydencji biskupów łódzkich. Uroczysty obiad odbywa się w salonie na pierwszym piętrze, który służy zazwyczaj jako miejsce grupowych audiencji i bardzo licznych narad kurialnych. Tu także zbierał się najczęściej Diecezjalny Komitet do Spraw II Krajowego Kongresu Eucharystycznego. Do stołu zasiadają z Dostojnym Gościem kardynałowie i biskupi z orszaku papieskiego. W bezpośrednim sąsiedztwie obecni są członkowie osobistej ochrony Ojca Świętego, którzy od rozpoczęcia pielgrzymki w Rzymie są zawsze najbliżej Papieża.

W czasie obiadu Jan Paweł II wygłasza improwizowane przemówienie. Jest to wydarzenie bezprecedensowe, gdyż w takich okolicznościach Papież nie zwykł przemawiać. Oto treść przemówienia papieskiego, odtworzona z pamięci przez uczestników spotkania.

Chcę wyrazić moją radość, że mogłem przybyć do Łodzi. Raduję się, że znów jestem w tym domu.

Piękna była dzisiejsza uroczystość. Dobrze się stało, że tu w Łodzi mogłem udzielić dzieciom I Komunii świętej. Uradowaliście dziś moje serce. Głębokie przeżycia sprawiły, że Papież poczuł się dzieckiem. Za te wspaniałe chwile Biskupowi Ordynariuszowi dziękuję.

Wydawało się, że Łódź w programie mojej pielgrzymki będzie tylko etapem przejściowym między innymi uroczystościami. Stało się inaczej. Jeszcze raz sprawdziło się, że to, na co nie liczymy, zaskakuje, sprawia największą niespodziankę i największą radość.

Ale nie mówmy hop! dopóki nie przeskoczymy. To są nasze polskie przysłowia: „Nie chwal dnia przed zachodem słońca”. Wszak po południu mamy jeszcze spotkanie w katedrze, a potem ważne spotkanie w zakładzie pracy z łódzkimi włókniarkami. Myślę jednak, że i te spotkania będą równie udane.

Spotkanie w zakładzie pracy jest dla nas bardzo ważne, historyczne. Po raz pierwszy w naszych warunkach Papież będzie się mógł spotkać z robotnikami w ich zakładzie pracy. Miałem także spotkania wcześniej, ale w innych miejscach, np. we Włoszech przynajmniej raz w roku spotykam się z robotnikami w zakładach pracy. U nas będzie to pierwsze spotkanie tego typu i dlatego tak bardzo ważne i historyczne. Tym serdeczniejsze moje podziękowanie, że do takiego spotkania mogło dojść.

Dziękuję raz jeszcze Biskupowi Ordynariuszowi za dzisiejsze uroczystości, za to, że mogę być w tym domu. Gościłem w nim wiele razy jeszcze za czasów biskupa Klepacza. Gdy umarł, poproszono mnie, abym wygłosił kazanie pogrzebowe. I muszę powiedzieć, że podjąłem się tego chętnie.

Muszę też wspomnieć jeszcze jednego biskupa… biskupa Fondalińskiego. Nie mogłem przybyć na jego pogrzeb, gdyż zbiegły się różne uroczystości. Zdaje się, że rozpoczynałem peregrynacje obrazu Matki Bożej w diecezji  lubelskiej…

Pozdrawiam biskupa Rozwadowskiego Seniora. Z biskupem Rozwadowskim znamy się dobrze, łączą nas szczególne  więzy.

Pozdrawiam biskupa Kulika. Znamy się dobrze od dawna, jeszcze  z  Konferencji Episkopatu.

Pozdrawiam biskupa Bejze. Pamiętam go jeszcze z czasów studiów na KUL-u, a potem, gdy nagle taki miody „wskoczył” do grona biskupów. Tu dał się z kolei poznać jako gorący propagator idei Soboru Watykańskiego II. I nadal wprowadza je w życie. To  dobrze. Macie teraz tylko dwóch biskupów  współpracowników.

Cieszę się, że mogłem być tutaj. Pokój, w którym mnie dziś umieścili, nie jest mi obcy, znam go bardzo dobrze. Zawsze, gdy przybywałem do tego domu, przebywałem w tym pokoju, pracowałem w nim, a  nawet nocowałem.

Po krótkim odpoczynku, który nastąpi po spożytym obiedzie, Ojciec Święty uda się do katedry.


Źródło: bp Adam Lepa, Papież Jan Paweł II w Łodzi, 13 czerwca 1987 r.