Przekazanie symboli ŚDM Panamczykom
12:14 | 12.04.2017 | Wyświetleń: 561
IMG_1713
Z udziałem Ojca Świętego Franciszka, kardynałów, biskupów, kapłanów, osób świeckich i przede wszystkim młodzieży z całego świata, w Niedzielę Palmową na Placu Świętego Piotra odbyła się uroczysta Liturgia Niedzieli Palmowej.
Celebracji 32. Światowego Dnia Młodzieży pod hasłem: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” w Watykanie towarzyszyło przekazanie symboli ŚDM: Krzyża i Ikony Matki Bożej Salus Populi Romani. Delegacja młodych z Polski w ramach wyjazdu Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM wręczyła symbole radosnej grupie młodych z Panamy, w której w styczniu 2019 roku odbędą się kolejne Światowe Dni Młodzieży.
Wśród delegacji Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM znaleźli się dwaj przedstawiciele Archidiecezji Łódzkiej: ks. Marcin Jarzenkowski, opiekun całej polskiej grupy i Łukasz Charuba, będący jednocześnie krajowym delegatem na światowe spotkanie związane z ŚDM i Synodem Biskupów 2018: „Młodzież, wiara i powołanie”.

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona podczas Mszy Świętej w Niedzielę Palmową 2017.

Ta uroczystość ma poniekąd podwójny smak, słodki i gorzki, jest radosna i bolesna, ponieważ celebrujemy w niej Pana, który wkracza do Jerozolimy i zostaje okrzyknięty przez swoich uczniów za króla. Jednocześnie uroczyście głoszony jest ewangeliczny opis Jego męki. Z tego względu nasze serce odczuwa przejmujący kontrast, i w jakimś niewielkim stopniu doświadcza tego, co musiał odczuwać w swoim sercu Jezus owego dnia, kiedy radował się ze swoimi przyjaciółmi i zapłakał nad Jerozolimą.

Od 32 lat radosny wymiar tej niedzieli jest ubogacony przez święto młodych: Światowy Dzień Młodzieży, który w tym roku obchodzony jest na poziomie diecezjalnym, ale który na tym placu przeżywać będzie niebawem wydarzenie zawsze ekscytujące, o szerokich perspektywach wraz z przekazaniem krzyża przez młodych z Krakowa, młodym z Panamy.

Ewangelia głoszona przed procesją (por. Mt od 21,1-11) opisuje Jezusa jeżdżącego z Góry Oliwnej na osiołku, na którym nikt nigdy nie siedział; podkreśla entuzjazm uczniów, towarzyszących Mistrzowi z radosnymi okrzykami. Można sobie wyobrazić, jak zaraźliwie oddziaływało to na dzieci i młodych z miasta, którzy dołączyli do orszaku ze swoimi okrzykami. Sam Jezus rozpoznał w tym radosnym powitaniu niepowstrzymaną siłę, jakiej chciał Bóg, a zgorszonym faryzeuszom odpowiedział: „Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19,40).

Ale ten Jezus, który według Pism wkracza właśnie w ten sposób do Miasta Świętego, nie jest fantastą szerzącym iluzje, jakimś prorokiem „new age”, sprzedawcą dymu – nie jest kimś zupełnie innym: wyraźnie określonym Mesjaszem, z konkretnymi rysami sługi, sługi Boga i człowieka, który idzie na mękę, jest wielkim Cierpliwym ludzkiego cierpienia.

Dlatego też, gdy my również świętujemy na cześć naszego Króla, myślimy o cierpieniach, jakie będzie On musiał znosić w tym tygodniu. Myślimy o oszczerstwach, zniewagach, sidłach, zdradach, opuszczeniu, o niesprawiedliwym osądzeniu, o ciosach, biczowaniu, o koronie cierniowej… i wreszcie o Drodze Krzyżowej, aż po ukrzyżowanie.

Powiedział o tym jasno do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24). Nigdy nie obiecywał zaszczytów i sukcesów. Ewangelie mówią jasno. Zawsze ostrzegał swoich przyjaciół, że taka była Jego droga i że ostateczne zwycięstwo będzie musiało przejść przez mękę i krzyż. Dotyczy to także nas. Aby wiernie iść za Jezusem prośmy o łaskę, aby nie czynić tego słowami, lecz w czynach, i o to, abyśmy mieli cierpliwość znoszenia naszego krzyża: aby go nie odrzucać, nie pozbywać się go, ale patrząc na Niego, przyjąć go i nieść dzień po dniu.

A ten Jezus, który godzi się, by wołali „Hosanna”, chociaż dobrze wiedział, że czeka Go:  „Ukrzyżuj go!”, nie żąda od nas, byśmy podziwiali Go na obrazach lub fotografiach, albo też na krążących w sieci wideo. Nie, jest obecny w wielu naszych braciach i siostrach, którzy obecnie, dzisiaj znoszą cierpienia tak jak On: cierpią z powodu niewolniczej pracy, cierpią z powodu dramatów rodzinnych, z powodu chorób … Cierpią z powodu wojen i terroryzmu, ze względu na interesy, które uruchamiają broń i sprawiają, że zadaje ciosy. Oszukani mężczyźni i kobiety, pogwałceni w swej godności, odrzuceni …. Jezus jest w nich obecny, w każdym z nich, i wraz z tym zniekształconym obliczem, z tym urwanym głosem prosi, aby się Nim zainteresować, aby Go uznano, miłowano.

Nie ma innego Jezusa: jest to ten sam, który wjechał do Jerozolimy pośród wymachiwania gałązkami palm i oliwek. To ten sam, który został przybity do krzyża i umarł między dwoma złoczyńcami. Nie mamy innego Pana poza Nim: Jezusa, pokornego króla sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju.

Tłumaczenie: Radio Watykańskie