Dialogi w Katedrze – styczeń 2016
23:26 | 08.01.2016 | Wyświetleń: 438
phpIfsq9o.jpg

Pierwsze w tym roku Dialogi w Katedrze, których inicjatorem jest Arcybiskup Metropolita Łódzki Marek Jędraszewski, odbyły się w piątek 8 stycznia, a tematem ich był: Kościół wobec "in vitro". Arcybiskup Jędraszewski, odpowiadał na pytania dotyczące tematyki spotkania, przesłane wcześniej na skrzynkę internetową, a także na pytania uczestników Dialogów.

Spotkanie rozpoczęło się od słów powitania gospodarza Łódzkiej Archikatedry, księdza prałata Ireneusza Kuleszy, który przypomniał, że to już kolejna, IV edycja spotkań wiernych ze swoim Pasterzem.

Następnie Ksiądz Arcybiskup odpowiadał na odczytywanych przez młodzież pytania:

1. Dlaczego Kościół wtrąca się do „in vitro”? (kobieta lat 35)

To pytanie tak sformowane, narzuca skojarzenia z innym pytaniem, jakie jest obecnie stawiane w Polsce, a brzmi: dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? Odpowiedź jest prosta. Odpowiada na nie Sobór Watykański II, w Konstytucji dogmatycznej o Kościele – Gaudium et spes. Gdzie przeczytamy: „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie miałoby oddźwięku w ich sercu. Ich, bowiem wspólnota składa się z ludzi, którzy zespoleni w Chrystusie prowadzeni są przez Ducha Świętego w swym pielgrzymowaniu do Królestwa Ojca, i przyjęli orędzie zbawienia, aby przedstawiać je wszystkim. Z tego powodu czuje się ona naprawdę ściśle złączona z rodzajem ludzkim i jego hierarchią.”
Nic, zatem co ludzkie nie jest obce Kościołowi, a Kościół to wspólnota ludzi, która przyjęła orędzie Chrystusa. Która, aby się zrozumieć musi patrzeć na Chrystusa, jako doskonałego człowieka, i w Jego kluczu zrozumieć problemy jakie go dotykają. Dlatego Kościół zajmuje się człowiekiem i ludzkimi problemami. Tutaj należy wrócić do dokumentu Jana Pawła II, do Ewangelium Vitae, gdzie podejmuje temat życia i godności życia ludzkiego. Tak jak Kościół kiedyś ujął się za robotnikami w dobie kapitalizmu, dziś zajmuje się tymi, którzy głosu nie mają, lub są w sytuacji terminalnej. To w ich imieniu Kościół zabiera głos, by bronić ich prawa do życia – od chwili poczęcia, aż do naturalnej śmierci.
Chciałbym odnieść się do przemówienia Jana Pawła II, które miał w Radomiu, gdzie podjął temat przykazania Bożego – Nie zabijaj! Mówił: „Korzeń dramatu – jakże bywa on rozległy i zróżnicowany. Jednakże pozostaje i tutaj ta ludzka instancja, te grupy, czasem grupy nacisku, te ciała ustawodawcze, które „legalizują” pozbawienie życia człowieka nienarodzonego. Czy jest taka ludzka instancja, czy jest taki parlament, który ma prawo zalegalizować zabójstwo niewinnej i bezbronnej ludzkiej istoty? Kto ma prawo powiedzieć: „Wolno zabijać”, nawet: „Trzeba zabijać”, tam gdzie trzeba najbardziej chronić i pomagać życiu? Zauważmy jeszcze, że przykazanie: „Nie zabijaj” zawiera w sobie nie tylko zakaz. Ono wzywa nas do określonych postaw i zachowań pozytywnych. Nie zabijaj, ale raczej chroń życie, chroń zdrowie i szanuj godność ludzką każdego człowieka, niezależnie od jego rasy czy religii, od poziomu inteligencji, stopnia świadomości czy wieku, zdrowia czy choroby.”- to wołanie Papieskie trzeba nam dziś odnieść do sytuacji, dobrze znanej sprawy prof. Chazana, który odmówił procedury aborcji prosząc matkę, aby urodziła dziecko, za co został napiętnowany przez media i władzę.

2. Wokół „in vitro” nagromadziło się wiele różnych sądów, opinii, komentarzy: Kościół, medycyna, etyka, pary przyjmujące „in vitro” jako jedyny sposób spełnienia upragnionego macierzyństwa i ojcostwa. Czy zdaniem Księdza Arcybiskupa możliwe jest stanowisko godzące ową różnorodność poglądów i postaw? Bardzo proszę o odpowiedź. (mężczyzna lat 60)

Dla ludzi rozumnych, fundamentem porozumienia jest prawda, a drogą do tej prawdy jest spotkanie i dialog. Jeśli Kościół głosi pewną prawdę, co do poczęcia in vitro, to ma takie przekonanie, że taka jest prawda i chcemy ją głosić w porę, i nie w porę, na wzór św. Pawła. Starając się przekonać ludzi, że choć jest to prawda trudna, ale dla nich dobra. Nie zbuduje się nic, bez prawdy. Zanim na to odpowiem, czy jest możliwe porozumienie między stronami sporu, chcę podkreślić, że Kościół w swoim nauczaniu o małżeństwie i rodzinie podkreśla wagę życia, w które wchodzą małżonkowie wraz z Panem Bogiem. Narzeczonym w sakramencie małżeństwa, stawia się pytania. Szczególnie chodzi o trzecie, które brzmi: Czy przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Pan Bóg obdarzy? Dziś cywilizacje mają problemy ze zbyt szybkim starzeniem się społeczeństwa i brakiem dzieci. Stanowisko Kościoła jest jednoznaczne, co do antykoncepcji i aborcji, które Kościół wyklucza. Dziecko nie jest produktem, nie jest rzeczą! Jest osobą od chwili poczęcia i przychodzi na świat, jako dar od Pana Boga.
Dawniej nie mówiono o ciąży, ale o stanie błogosławionym. Bo to dar od Boga, przy wszystkich trudach, dar Bożego błogosławieństwa. Jeśli chce się mieć dziecko, to pragnienie to wpisane jest w ludzką naturę. Jest to pragnienie, które Pan Bóg dał i Pan Bóg błogosławi, ale czasem nie można tego daru mieć! Cel nie uświęca środków! Nie można dążyć do dobra, poprzez złe postępowanie. Dziecka mieć nie można i co dalej? Na pewno pozostaje wielka modlitwa, by Pan Bóg obdarzył potomstwem.
Jeśli nie ma dziecka, i wszystko wskazuje na to, że od strony biologicznej jest to nie możliwe, pozostaje adopcja – przyjęcie za swoje dziecko, innego dziecka. Jak wielkim skarbem dla dzieci z domu dziecka jest to, że będą mogły mówić do swoich bliskich, mama i tata.
Czy jest możliwa zgoda pomiędzy stronami sporu nt. in vitro? Była by ta zgoda gdyby przyjęto dwie zasadnicze zasady. Pierwsza mówi tak: embrion ludzki począwszy od chwili poczęcia cieszy już pojęciem osoby ludzkiej. To nie jest coś, ale ktoś! Stąd więc to, co się czyni wokół embrionu, musi spełniać zadania etyczne. Gdy chodzi o poczęcie, Kościół uważa, że jedynym godnym sposobem powołani do życia, jest akt małżeński, a nie technologia! Tu jawią się dwie podstawowe strony sporu: pro life na rzecz życia, która odwołuje się do jednoznacznej wiedzy biologii i genetyki, i druga, która rozwarstwia ten problem, i mówi, że nie wiadomo, kiedy pojawia się człowiek. Pojawiają się stanowiska, znanych w mediach – filozofów, naukowców, którzy mówią, że człowiek to ten, kto ma marzenia i pragnienia. Genetyka mówi wprost, że życie zaczyna się od połączenia.
Dziś mało mówi się o naprotechnologii, która polega na samoobserwacji życia kobiety. By zdiagnozować problemy, nawet natury psychicznej, by je usunąć i cieszyć się potomstwem. Jest to metoda lekarska i zgodna z rytmem życia naturalnego. Jest ona aprobowana przez Kościół. Nie jest prawdą, że metoda in vitro, jest metodą leczenia niepłodności, ale jest ona zastosowana po to, by mieć dziecko.

3. Usłyszałam wczoraj w kościele, że na najbliższych Dialogach będzie temat „in vitro”. Przyjdę i posłucham, bo wszyscy w mojej klasie są za tą metodą i ostatnio była wielka dyskusja. Ja wiem, że ta metoda jest zła i wcale niczego nie leczy. Proszę Ojca o wyjaśnienie tej kwestii (dziewczyna lat 17)

To, że cała klasa jest za in vitro, wynika z niewiedzy i zakłamania, że jest to metoda leczenia niepłodności. To jest zastępowanie techniką, etapu tworzenia ludzkiego embrionu. To trzeba wyraźnie powiedzieć, że pierwsza faza dokonuje się w jajowodzie kobiety. Ta faza trwa 7 dni i ma swoje podokresy. Najpierw to, co dokonuje się w czasie 14 godzin, kiedy dochodzi do połączenia gamety męskiej i żeńskiej, mamy tutaj do czynienia z zapłodnieniem. Jego wynikiem jest tzw. zygota. Zygota, czyli struktura ludzka, człowiecza, która zawiera w sobie genom, a więc mamy do czynienia z istotą. To już nie jest coś, lecz ktoś. Jest to ktoś, kto w swoim kodzie genetycznym zawiera to, kim jest i kim będzie, do swojej śmierci. Kolejne 3 fazy: plastomer – polegający na dzieleniu się komórki na kolejne, morula – zespół komórek i blastocysta – zarodek zagnieżdża się w śluzówce macicy kobiety.
Jaka jest skuteczność in vitro? Dane ministerstwa zdrowia są częściowe i nie pewne. Program rządowy sprawił, iż okazało się, że jest bardzo drogi. Na narodziny jednego dziecka, program przewiduje ok. 50.000 zł. Stworzono ponad 51 tys. zarodków, z czego do procedury in vitro przeznaczono 24.719, a tylko 8 tys. zakończyło się ciążą, ale z tej liczby ciąż urodziło się 3.600 dzieci. Nie ma jednak danych jak te dzieci wyglądają po urodzeniu, czy są naznaczone różnymi chorobami. Z danych światowych wynika prawdopodobieństwo, że dziecko chore jest częściej urodzone ze sztucznego zapłodnienia niż naturalnego.
Metoda in vitro, jest bardzo nie skuteczna, jak mówią tytuły prasowe, a przy tym nie moralna. Da Bóg, by te dzieci rozwijały się zdrowo i żyły pięknie, ale statystyka mówi, że ze zdrowiem dzieci poczętych in vitro, nie jest wcale tak dobrze.

4. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że na taką metodę „in vitro” decydują się pary świadome wyboru – nie ma tu miejsca na przypadek, jest świadoma decyzja pełnych miłości dwojga ludzi – czy nie na tym powinien polegać cud narodzin, nie na czystej biologii? (kobieta lat 23)

Padł tutaj termin – świadomego wyboru, pary małżeńskiej, ale mamy tu do czynienia z ideologią- na rzecz wyboru i bierzemy w nawias zalecenia moralne i etyczne. Wiem to z relacji osób, które zgodziły się na tę metodę. Kobieta, która poddana jest bolesnym zabiegom, przygotowującym na przyjęcie zarodka. To także upokarzające dla mężczyzny. Czy to jest miłość? Miłość w małżeństwie, o czym się najmniej mówi, że nie mieć za wszelką cenę dziecko. Chcą mieć dziecko za wszelką cenę. Małżeństwo katolickie powinno mieć jeden cel iść przez życie tak, by się zbawić, by sobie w małżeństwie pomagać. To prawda, że radością jest dziecko, ale to nie jest produkt – by go posiadać! To nie jest rzecz! To jest Boży dar! Oto trzeba się modlić, widząc w dziecku przejaw Bożego błogosławieństwa. Dar Boży, akt miłości, w swej istocie tak to pojmuje nauka Kościoła, to przejaw dzieła stwarzania Boga. Bóg chciał, aby człowiek brał udział w tym dziele. Wzajemny szacunek, wzajemna miłość małżonków. Jeśli zabraknie takiej perspektywy, wówczas wiele zaczyna się burzyć i łamać, a skutek, który chcemy osiągnąć, jest inny niż ten, który otrzymujemy. Tu pojawia się mentalność techniczna – to, co jest technicznie możliwe, uważamy za moralnie dobre. My możemy osiągnąć rzeczy niezwykłe, które będą budziły podziw, ale także skutki będą przerażające. Technicznie jest to do zrobienia, ale czy moralnie dobre? Przed tą mentalnością techniczną, należy nam się bronić. Przed nią przestrzegał Jan Paweł II. Człowiek powinien iść za tym, co mówi moralność, bo gdy idziemy za techniką, możemy się pogubić.

Następnie zostały zadane cztery pytania od uczestników spotkania w katedrze, na które odpowiedzi udzielił Metropolita Łódzki.

Odwołując się do noworocznej homilii, Zastępca Przewodniczącego Episkopatu Polski, przypomniał o prośbie skierowane do wiernych, by codziennie modlić się na różańcu w intencji Ojczyzny. Poprosił także wszystkich obecnych w katedrze, aby dzisiejszą modlitwę różańcową, tajemnicę Narodzenia Chrystusa w Betlejem, ofiarować za tych małżonków, którzy borykają się z trudnościami związanymi z brakiem potomstwa.

Styczniowe Dialogi, uświetnił występ zespołu muzycznego ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. ks. Jana Twardowskiego w Łodzi, który wykonał kolędy i pastorałki.

Na zakończenie, Ksiądz Arcybiskup zaprosił wszystkich na kolejne Dialogi, które odbędą się 12 lutego oraz udzielił pasterskiego błogosławieństwa.