Bóg i Jego słowo, słowo prawdy – Homilia wygłoszona na zakończenie roku 2014
11:50 | 31.12.2014 | Wyświetleń: 159
abp

(Bazylika Archikatedralna, 31 grudnia 2014 roku)

Czcigodni Bracia w kapłaństwie,

Drogie Siostry Zakonne,

Drodzy Siostry i Bracia, uczestnicy tego szczególnego nabożeństwa na zakończenie 2014 roku!

„Jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha” (1 J 2, 18–19). Słyszeliśmy przed chwilą te słowa, fragment Pierwszego Listu św. Jana Apostoła. Jawi się pytanie: Kim jest ten Antychryst, o którym pisze św. Jan? Kim są ci ludzie, którzy nie są naszego ducha? W tym samym Liście, dwa rozdziały dalej, św. Jan pisze: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie” (1 J 4, 1–3). Antychryst zatem to ten, kto neguje Jezusa Chrystusa, kto nie dowierza, że Jezus z Nazaretu jest prawdziwie Bożym Synem i Zbawicielem świata, kto neguje także prawdziwość Jego człowieczeństwa.

Mniej więcej pięć wieków temu, kiedy zbliżał się rok 1500, wielu ludzi w Europie uważało, że bliski jest już koniec świata. Tym przekonaniom towarzyszyła powszechna świadomość zmierzchu pewnej epoki. Był to przecież czas schyłku średniowiecza. Rodził się nowy czas z nowymi „prorokami”, z nowymi wyzwaniami, niewątpliwie także z pewną tendencją powrotu do antycznego pogaństwa. W tym właśnie czasie nowych proroków i pewnego rozchwiania ideowego jeden z najwybitniejszych malarzy włoskiego Renesansu, Luca Signorelli, zaczął malować słynne freski w katedrze w Orvieto, w kaplicy San Brizio. Chyba najgłośniejszy z nich nosi tytuł Kłamstwa Antychrysta. W jego centrum znajduje się postać w czerwonej szacie, przypominająca Chrystusa. Tylko ściągnięte rysy, tylko złowrogi wzrok i okrucieństwo, które bije z tej postaci, wskazują na to, że nie jest to pełen miłości Jezus Chrystus, Zbawiciel świata i Odkupiciel człowieka, że w rzeczywistości jest to Antychryst. Tuż za nim stoi szatan, który szepcze mu do ucha słowa kłamstwa. Lewa ręka Antychrysta jest jakby przedłużeniem dłoni szatana. Wskazuje ona na tych, którzy mają zginąć – na chrześcijan, którzy chcą być świadkami Chrystusowej prawdy aż do końca. W tle fresku wznosi się ogromna świątynia Antychrysta. Wokół niej uwijają się czarne postaci, strażnicy nowego antychrystusowego porządku.

Przerażająca w swej wymowie jest obraz Antychrysta, który przekazał nam Luca Signorelli. Także dzisiaj budzi on żywe komentarze, nie tylko u turystów, którzy z całego świata przybywają do Orvieto. Zdajemy sobie bowiem sprawę z tego, że ten fresk tak mocno przemawia do nas, ponieważ nie jest tylko zapisem i odzwierciedleniem pewnych nastrojów historycznych i kulturowych typowych dla czasów z przełomu XV i XVI wieku. Fresk Signorellego oddaje prawdę także o współczesnym nam świecie, w którym pojawiło się wielu Antychrystów, przybierających postać wielkich „proroków”, „mędrców” i „autorytetów”. Z jednej strony, głoszą oni zupełnie nową wizję człowieka, podważając tę prawdę, którą o człowieku przekazuje nam chrześcijańskie Objawienie – prawdę odnoszącą się do kobiety i do mężczyzny, do małżeństwa i do rodziny. Z drugiej strony, współcześni Antychryści w imię tolerancji okazują się skrajnie nietolerancyjni wobec wszystkich, którzy mają odwagę myśleć i postępować inaczej niż oni. Również dzisiaj niezmiernie aktualne są dwa główne atrybuty Antychrysta ukazane przez Signorellego: kłamstwo i przemoc. Rodzi się więc pytanie: gdzie szukać dla nas ratunku?

Na fresku Kłamstwa Antychrysta możemy dostrzec grupę zakonników – franciszkanów i dominikanów, którzy wczytują się w księgę Pisma Świętego. Tam właśnie szukają oni prawdy, tam szukają fundamentu swego myślenia i postępowania. Signorelli namalował ich jako znak nadziei dla wszystkich, którzy w Orvieto będą podziwiać jego dzieło. Nie można przecież ulec kłamstwu, tak jak nie można stracić ducha wobec możliwości doznania krzywdy i prześladowań, jeśli będzie się nieugięcie trwało przy samej prawdzie. Grupka mnichów jest natchnieniem także dla nas, abyśmy raz jeszcze pochylili się i z głęboką wiarą przyjęli słowa, którymi św. Jan Apostoł zaczynał swoją Ewangelię, słowa, któreśmy przed chwilą słyszeli: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga” (J 1, 1). Początkiem wszystkiego jest sam Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. On stworzył świat. On też z miłości do człowieka zesłał swego Syna, Jezusa Chrystusa, narodzonego z przeczystego łona Najświętszej Maryi Panny. On jest Światłością świata. On jest prawdziwym Nauczycielem. Wobec zamętu, jaki niosą ze sobą fałszywi prorocy, trzeba wracać właśnie do tego prapoczątku, do tego punktu Alfa, którym jest sam Bóg i Jego Słowo, Jezus Chrystus, Słowo prawdy, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat (por. J 1, 9).

Wróćmy raz jeszcze do kaplicy San Brizio w Orvieto. Naprzeciw fresku Kłamstwa Antychrysta Signorelli namalował fresk ukazujący scenę zmartwychwstania ciał. Na suficie kaplicy umieścił natomiast fresk przedstawiający Sąd Ostateczny, sprawowany przez Jezusa Chrystusa, Najwyższego Sędziego i Jedyną Prawdę. Te freski każą nam szukać jeszcze jednego punktu odniesienia, aby nie dać się pochłonąć przez zalew kłamstwa. Chrystus, Wcielony Boży Syn, jest nie tylko Alfą, ale również Omegą całych dziejów świata i ludzkości. To ostatecznie On osądzi wszelkie kłamstwo i wszelką zbrodnię, to On raz na zawsze pokona moc Księcia tego świata.

Mając na uwadze zarówno punkt prapoczątku, jak i moment ostatecznego spełnienia się historii, nie możemy się zagubić. Co więcej, właśnie dlatego pełni ufności gromadzimy się tego wieczoru, ostatniego wieczoru 2014 roku, wokół Chrystusa Prawdy, aby podziękować Temu, który jest Początkiem i Końcem wszystkiego, za wszelkie dobro, jakie stało się naszym udziałem w całym mijającym właśnie roku. Do Niego też, Pana pełnego miłosierdzia, uciekamy się, prosząc o wybaczenie naszych słabości, grzechów i upadków. I do Niego, który jest naszą siłą, idziemy, prosząc o błogosławieństwo na rozpoczynający się zaledwie za kilka godzin, nowy 2015 rok. Idziemy pełni ufności, bo przecież słyszymy także w naszych sercach te same słowa, które Apostołowie usłyszeli z ust Chrystusa tuż przed Jego męką: „Odwagi, nie bójcie się, Jam zwyciężył świat” (J 16, 33). Nie bójcie się!