Szkoła musi wychowywać w duchu prawdy i miłości – Homilia na Mszy Świętej inaugurującej nowy rok szkolny 2014/2015
11:32 | 01.09.2014 | Wyświetleń: 84
abp

(Bazylika Archikatedralna, 1 września 2014 roku)

Wsłuchując się w przypadające na dzień dzisiejszy czytania mszalne, stajemy się, Moi Drodzy, świadkami dwóch radykalnie różnych postaw, jakie ludzie zajęli wobec Pana Jezusa.

Najpierw postawa mieszkańców Nazaretu. U progu swojej publicznej działalności Chrystus wrócił do miejscowości, w której się wychowywał i w której żył przez prawie trzydzieści lat. Nieoczekiwanie, spotkał się z radykalną odmową. Nikt nie chciał wierzyć, że właśnie On jest wypełnieniem proroctwa Proroka Izajasza, że to On jest Mesjaszem, który przynosi pokój, który dźwiga człowieka z jego upadków, który człowieczym sercom przywraca radość i pokój. Mieszkańcy Nazaretu unieśli się w pewnym momencie gniewem. Porwali Jezusa, wyrzucili z miasta, chcieli nawet zrzucić Go ze stoku góry, na którym znajdowała się ich miejscowość (por. Łk 4, 28–29). To odrzucenie zapowiadało wszystko to, co Chrystusa miało spotkać później ze strony kapłanów, faryzeuszów, uczonych w Piśmie, i co ostatecznie skończyło się Jego tragiczną śmiercią na krzyżu Kalwarii. To jest jedna postawa człowieka wobec Chrystusa: radykalne odrzucenie. Natomiast wyrazicielem drugiej postawy jest św. Paweł, który w Pierwszym Liście do Koryntian oznajmił garstce chrześcijan żyjących w Koryncie, mieście sławnym z niemoralnego sposobu życia swych mieszkańców: „Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2, 2). Znać Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, być Jego świadkiem, głosić Go wszędzie i zawsze, w porę i nie w porę – oto zadanie, które postawił przed sobą Apostoł, zwany Apostołem pogan, Apostołem Narodów.

Patrząc na całe dotychczasowe dzieje Kościoła, które trwają już prawie dwa tysiące lat, bez trudu możemy stwierdzić, że postawa Pawła przyczyniła się do powstania Europy. Nie zrozumie się bowiem kultury europejskiej bez tej szczególnej syntezy, jaką ona stanowi – syntezy chrześcijaństwa, mądrości (filozofii) greckiej i prawa rzymskiego. Jeżeli się z tej syntezy usunie jakiś element, Europa traci swoją tożsamość. Wiemy też, że dzięki tej syntezie kultura europejska stała się kulturą najbardziej znaczącą, najbardziej dynamiczną, najbardziej szanującą godność osobistą każdego człowieka. W tej syntezie chrześcijaństwo odgrywało ogromną rolę. Wystarczy wspomnieć, że dzięki niemu rozwinęło się szkolnictwo, ponieważ to Kościół, od czasów gdy upadło Cesarstwo Rzymskie, wziął na siebie ciężar odpowiedzialności za szkolnictwo i edukację na całym naszym kontynencie. Warto to sobie uświadomić teraz, gdyż zbliżamy się do 1050. rocznicy przyjęcia przez Mieszka I Chrztu świętego, co wprowadziło Polskę do wielkiej rodziny chrześcijańskich narodów Europy. Z Zachodu przyszła do Państwa Polan wielka kultura, z Zachodu przyszły fundamenty, na których wznosiliśmy nasz byt narodowy i państwowy.

Mówimy o tym dzisiaj, inaugurując nowy rok szkolny 2014/2015. Zdajemy sobie sprawę z tego, że podnoszą się niekiedy głosy kwestionujące nauczanie religii w szkołach. Nie mówi się jednak o tym, że dzięki Chrystusowi i Jego Ewangelii mamy dostęp do najbardziej głębokiej prawdy o człowieku i jego powołaniu. Bo człowiek bez Pana Jezusa nie jest w stanie siebie zrozumieć: ani skąd pochodzi, ani dokąd zmierza, ani jaki jest sens jego codziennego zmagania się o to, aby stawać się kimś lepszym i wspanialszym. Bez Chrystusa to wszystko traci swój fundament i sens. Jakże ważne jest zatem, by styl nauczania i wychowania w polskiej szkole był zgodny z zapisem tego, co znajdujemy w preambule Ustawy o systemie oświaty, gdzie jest wyraźnie mowa o wartościach chrześcijańskich, które inspirują szczególną atmosferę, jaka powinna panować w polskich szkołach: atmosferę przenikniętą prawdą i miłością. Tylko wtedy nauczyciel może cieszyć się prawdziwym autorytetem u swoich uczniów i wychowanków. Tylko wtedy też dzieci i młodzież mogą dorastać do pełni swego człowieczeństwa.

Nie wolno nam zapomnieć również o tym, że człowiek tym różni się od innych istot zamieszkujących naszą ziemię, że ma szczególny zmysł moralny, że ma sumienie, które mu mówi, co jest dobre i co jest złe, co należy czynić i co należy za wszelką cenę jako zło od siebie odrzucać. Przywrócenie rangi prawemu sumieniu, wzrastanie w atmosferze posłuszeństwa wobec dobrze ukształtowanego sumienia jest szansą na dobry rozwój naszej Ojczyzny. Jedynie w ten sposób będziemy mogli myśleć z nadzieją o tym, jak będzie wyglądała przyszłość naszego narodu i państwa.

Dzisiejsza Eucharystia, inaugurująca nowy rok szkolny 2014/2015, wiąże się z jeszcze jednym bardzo ważnym wydarzeniem. Jest nim odsłonięcie i poświęcenie tablicy w miejscu, gdzie w latach 1918–1934 znajdowało się prywatne Gimnazjum założone przez księdza harcmistrza Ignacego Skorupkę. Urodził się on w Warszawie w 1893 roku. Gdy przybył do Łodzi w 1918 roku, miał zaledwie 27 lat. Młody kapłan, żarliwy patriota, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że teraz, kiedy Polska odzyskała niepodległość, trzeba zacząć jej budowanie od podstaw, to znaczy od oświaty, od kształcenia dzieci i młodzieży w duchu chrześcijańskim i jednocześnie patriotycznym. Założona przez niego szkoła w Łodzi wydała wielu wybitnych Polaków. Patrząc na ich życiorysy, wiemy, że niektórzy żyli w dystansie wobec religii chrześcijańskiej. Myślę tutaj zwłaszcza o wybitnym myślicielu i filozofie Leszku Kołakowskim. Jednakże ten dystans, jaki miał do chrześcijaństwa, wcale nie przeszkadzał mu w tym, by podkreślać, jak bardzo religia chrześcijańska jest potrzebna, aby społeczeństwo mogło wzrastać na trwałych wartościach. Wyczulony był bowiem na to, co związane jest z prawdą i jej poszukiwaniem. Wrażliwy był na to, co związane jest z miłością i szacunkiem wobec do drugiego człowieka, do kultury, do tradycji, a przez to także do przyszłości. Postać Leszka Kołakowskiego pokazuje, jak wspaniała może być atmosfera w szkole, która w swoim programie wychowawczym jest budowana na wartościach chrześcijańskich. A taką waśnie szkołą była ta, którą założył ks. Ignacy Skorupka.

Jak wiadomo, niedługo potem ks. Skorupka został odwołany do Warszawy. Tam był prefektem jednego z gimnazjów. Kiedy zbliżała się nawała wojsk bolszewickich do Warszawy, poprosił swojego biskupa, aby mógł zostać kapelanem wojskowym. Biskup przychylił się do jego prośby. Będąc razem z żołnierzami, ks. Skorupka nie chował się gdzieś na tyłach, ale pragnął być na pierwszej linii walki o niepodległość. Stał się bohaterem Bitwy Warszawskiej, zwanej „cudem nad Wisłą”. Zginął 14 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy pod Ossowem. Według wielu, szedł przeciwko bolszewikom z krzyżem w ręce, podrywając swoich gimnazjalistów do boju w chwili, kiedy regularni żołnierze zaczęli się wycofywać z pola walki. Bohater tamtych czasów. Świadek wartości, którymi żył i które głosił. Gdy będziemy na jego grobie na Powązkach, zobaczymy napis, który trudno sobie wyobrazić, że przetrwał czasy stalinowskie i późniejsze. Umieścili go tam jego rodzice, pisząc o swoim synu jako bohaterze, który zatrzymał ateistyczną, bolszewicką hordę, dążącą do dechrystianizacji całej Europy. Obok jego grobu znajduje się drugi, symboliczny grób jego młodszego brata Kazimierza. Kiedyś ks. Ignacy Skorupka przyjął od niego przysięgę harcerską. Kazimierz do końca pozostał wierny tej przysiędze. Podczas drugiej wojny światowej organizował Szare Szeregi, czyli podziemne harcerstwo. Dostał się w ręce Niemców, zginął w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Warszawska rodzina Skorupków miała tylko dwóch synów. Obydwaj zginęli. Jeden jako ofiara totalitaryzmu ateistycznego, bolszewickiego, drugi jako ofiara pogańskiego totalitaryzmu hitlerowskich Niemiec. Jednakże dzięki ich bohaterstwu i ich poświęceniu, podobnie jak dzięki bohaterstwu i poświęceniu wielu innych wspaniałych Polaków, możemy cieszyć się wolną, niepodległą Polską.

Dzisiaj, kiedy rozpoczynamy nowy rok szkolny 2014/2015, zdajemy sobie sprawę z tego, jak kluczową sprawą dla dobrej przyszłości naszej Ojczyzny jest dobra szkoła. Szkoła, która wychowuje w duchu prawdy i miłości, która zaszczepia miłość do Ojczyzny, która uczy prawdziwego braterstwa i poczucia jedności pomiędzy nauczycielami a uczniami, a także jedności pomiędzy samymi uczniami. Tylko taka szkoła, budowana na fundamencie wartości chrześcijańskich, na prawdzie o wielkiej godności człowieka, kształtująca w duszach swych wychowanków prawe sumienie pozwoli nam myśleć z ufnością o tym, co będzie stanowiło o jutrze naszej Ojczyzny. O taką właśnie szkołę na dziś i na jutro modlimy się podczas tej Mszy Świętej.