O Maryjo, jutrzenko nowego świata – Homilia arcybiskupa metropolity Marka Jędraszewskiego
11:36 | 08.09.2014 | Wyświetleń: 161
abp

Dzisiejsze święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny każe naszym sercom udać się do domu Joachima i Anny i dzielić z nimi radość narodzenia długo oczekiwanego dziecka, które pojawiło się – sami o tym doskonale wiedzieli – dzięki Bożej łasce. Radość Joachima i Anny z narodzenia Maryi, Jutrzenki Zbawienia, Tej, która miała dać światu Bożego Syna, Zbawiciela świata i Odkupiciela człowieka. Ten dom, według czcigodnej antycznej tradycji chrześcijańskiej, znajdował się dosłownie w cieniu jerozolimskiej świątyni. Tam Maryja wzrastała, otoczona miłością rodziców, w cieniu chwały, jaką synowie Izraela oddawali Najwyższemu. To z tej miłości i z tego związania ze świątynią powstała jeszcze inna piękna tradycja mówiąca o tym, że jako dwunastoletnia dziewczynka Maryja została ofiarowana na służbę Panu w świątyni. Jakże głęboko tę scenę oddał jeden z najwybitniejszych malarzy weneckich Tintoretto, przedstawiając małą dziewczynkę idącą śmiało wzwyż, pokonującą kolejne, bardzo, bardzo liczne stopnie jerozolimskiej świątyni. Jest to nie tylko obraz ukazujący dosłownie wspaniałość i ogrom tego niezwykłego domu Bożego. Ten obraz pokazuje symbolicznie, jak Ona z każdym krokiem, z każdym dniem i rokiem swego życia zbliżała się do samej świętości, do tego, co miało się w Niej i poprzez Nią spełnić w odniesieniu do Niej samej i w odniesieniu do całego świata. Spotkanie ze świętością, do której trzeba nieustannie, wytrwale zmierzać.

Na to Jej zmierzanie, na to Jej zdążanie do świętości spójrzmy także, Drodzy Siostry i Bracia, nie tylko w świetle wspomnianej, pięknej tradycji chrześcijańskiej, ale również w świetle słów fragmentu Listu św. Pawła do Rzymian, który słyszeliśmy przed chwilą. Apostoł Narodów pisał: „Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8, 29). Maryja – przeznaczona, by stała się na wzór Syna Bożego, najwyższej świętości. Takie było Jej życie. Do tego została przeznaczona. Jej zdążanie do świętości miało także swój bardzo wyraźny kształt, zapowiedziany już w Księdze Rodzaju, w Protoewangelii, gdzie Bóg po grzechu Adama i Ewy powiedział do tych nieszczęsnych ludzi, dając im iskrę nadziei: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie (to słowa skierowane do węża) i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15). Zmierzanie Maryi do świętości będzie bojowaniem, będzie naznaczone cierpieniem – w myśl tego, co przepowiedział Jej starzec Symeon, kiedy ofiarowała czterdziestodniowego Synka w świątyni jerozolimskiej: „Twoją duszę przeniknie miecz” (Łk 2, 35). Przenikał wielokrotnie: kiedy musiała poznać gorycz życia wygnańców, kiedy prowadziła ciche życie w Nazarecie, kiedy była świadkiem, jak mieszkańcy Nazaretu przepędzili już dorosłego Chrystusa ze swojej ziemi, nie chcąc przyjąć prawdy, iż jest On obiecanym przez Boga i zapowiedzianym przez proroków Mesjaszem. Ten ból przeszywał Jej serce, gdy była świadkiem Jego krzyżowej drogi, a zwłaszcza wtedy, kiedy trwała pod krzyżem, na którym konał Jej Syn. Było to wszakże zmaganie zwycięskie. Zmiażdżyła bowiem głowę węża, ojca wszelkiego kłamstwa i przemocy.

„Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał” (Rz 8, 30). Przeznaczona do wielkiego zmagania o obecność Zbawiciela świata w dziejach ludzkości, w chwili Zwiastowania Bożych zamiarów wobec Niej i świata, powiedziała jedno tylko słowo: Fiat – „Niech się stanie. Jestem przecież służebnicą Pańską” (por. Łk 1, 38).

„A których powołał – tych też usprawiedliwił” (Rz 8, 30), czyli obdarzył dziecięctwem Bożym. W Jej przypadku w świetle przyszłych zasług zbawczych Jezusa Chrystusa wysłużonych na krzyżu, potwierdzonych przez Jego Zmartwychwstanie, to usprawiedliwienie zaczęło się w chwili samego poczęcia. Jej – która jako jedyna nosi niezwykły tytuł Niepokalanego Poczęcia.

„A których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą” (Rz 8, 30). Była tego w pełni świadoma, gdyż w chwili wyśpiewania hymnu na cześć Boga, Magnificat, wyznała z pokorą, a równocześnie radością, iż Bóg „wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1, 48–49). Te Jej prorocze słowa zostały potwierdzone przez objawienie, które stało się udziałem św. Jana i które zostało zapisane w jego Apokalipsie. To do Niej odnosi się obraz Niewiasty obleczonej w słońce, pod której stopami jest księżyc, a na głowie spoczywa wieniec z gwiazd dwunastu (por. Ap 12.1).

Fragment Listu św. Pawła do Rzymian zawiera jeszcze jedno niezwykle ważne stwierdzenie o szczególnej więzi, jaka istnieje między Bogiem a tymi, którzy oddają się Jemu wiarą, nadzieją i miłością. Święty Paweł pisze: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru” (Rz 8, 28). To również odnosi się do Niej. Kochała Boga całym sercem, cichym, pokornym, mężnym, ofiarnym, otwartym na wszystko, czego Najwyższy zechciałby od niej zażądać. Dlatego też Bóg we wszystkim współdziałał z Nią dla Jej dobra. Uczynił Jej wielkie rzeczy, które Kościół w swojej tak długiej już tradycji nieustannie wysławia – również dzisiaj, w liturgiczne święto Jej narodzenia.

Święty Ireneusz, biskup Lyonu, męczennik, wybitny teolog przełomu II i III wieku, powiedział: Gloria Dei homo vivens – „Chwałą Boga jest człowiek żyjący”. Od samego swego narodzenia aż po tryumf Wniebowzięcia całe Jej życie we wszystkich jego wymiarach – zarówno biologicznym, jak i duchowym – było nieustanną chwałą oddawaną Bogu, Stwórcy wszelkiego istnienia. Dlatego dzisiaj, kiedy Kościół czci Maryję w tajemnicy Jej narodzenia, Jej przyjścia na świat, początku widzialnego cudu Jej życia, będącego wzorem dla nas wszystkich, modlimy się tą modlitwą, którą w 1995 roku kończył swoją encyklikę Evangelium vitae (Ewangelia życia) św. Jan Paweł II:

O Maryjo, jutrzenko nowego świata,

Matko żyjących, Tobie zawierzamy sprawę życia:

spójrz, o Matko, na niezliczone rzesze dzieci,

którym nie pozwala się przyjść na świat,

ubogich, którzy zmagają się z trudnościami życia,

mężczyzn i kobiet – ofiary nieludzkiej przemocy,

starców i chorych zabitych przez obojętność albo fałszywą litość.

Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna

potrafili otwarcie i z miłością głosić ludziom naszej epoki

Ewangelię życia.

Wyjednaj im łaskę przyjęcia jej jako zawsze nowego daru,

radość wysławiania jej z wdzięcznością w całym życiu

oraz odwagę czynnego i wytrwałego świadczenia o niej,

by mogli budować, wraz z wszystkimi ludźmi dobrej woli,

cywilizację prawdy i miłości, na cześć i chwałę Boga Stwórcy,

który miłuje życie. Amen.