Księża biskupi o sytuacji na Ukrainie
14:00 | 25.09.2014 | Wyświetleń: 361

To jest sytuacja, o której jeszcze pół roku temu nikt nawet nie pomyślał – tak o toczących się na wschodzie Ukrainy działaniach zbrojnych mówi ks. bp Jan Sobiło. Przybył on do Polski na specjalne zaproszenie Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski, by zrelacjonować aktualne problemy i potrzeby ludności w rejonach konfliktu. Ksiądz Biskup prosi też o modlitwę w intencji Ukrainy.

Przed rozpoczęciem konfliktu zbrojnego na Ukrainie, w obwodach donieckim i ługańskim funkcjonowało 10 parafii rzymsko-katolickich. Obecnie działa tylko jedna, w Mariupolu. W pozostałych parafiach wierni, którzy pozostali, z własnej woli pilnują kościołów i kaplic. Duchowni musieli opuścić tamte tereny pod presją działania separatystów, czego przykładem były dwa porwania księży. Jak mówi ksiądz biskup Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej pobyt księży w rękach separatystów, pozwolił im spojrzeć na konflikt z innej perspektywy.

– Scenariusz tego konfliktu bardzo dokładnie napisał zły duch. Duch niezgody, który panuje w tej chwili, dlatego, że kłócą się w rodzinach – mąż jest za Rosją, a żona za Ukrainą. Dochodzi do rozwodów. Ludzie boją się rozmawiać w klatce schodowej, bo nie wiedzą, jak myśli sąsiad. Po czyjej on jest stronie? On nie ujawnia swojej sympatii. Boją się, że mogą to być separatyści, którzy później ich zastrzelą – powiedział ks. bp Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporskiej.

Najlepszym pomysłem na pomoc dla katolików ze wschodniej Ukrainy jest wzięcie ich parafii pod opiekę przez parafie w Polsce. Ponadto ksiądz biskup zaapelował o post i modlitwę w intencji Ukrainy. „Tylko Bóg może powstrzymać ten konflikt”– dodał.

– Kapłani mają takie nowe doświadczenie, bardzo głębokie, że trzeba się modlić i trzeba – nawet w świątyniach – tak mówić o pewnych rzeczach, żeby nie zranić ani jednego serca ludzkiego. Tak nakręcane są spirale zła, że czasami jedno nieostrożne słowo powoduje wielką eksplozję zła – dodał ks. bp Jan Sobiło.

Według ostatniego powszechnego spisu ludności (2001 r.) na terenie Ukrainy mieszka około 144 tys. osób deklarujących narodowość polską. Jednak według środowisk polskich wyniki te znacznie zaniżają realną liczbę Polaków i osób polskiego pochodzenia. Mniejszości narodowe boją się, że po wejściu Rosjan, będą represjonowane. Sytuacja katolików, w głównej mierze Polaków na Ukrainie jest wiosenna – mówił w Polskim Punkcie Widzenia ks. bp Antoni Dydycz, biskup senior diecezji drohiczyńskiej. Ksiądz biskup wyjaśnił, że wynika to z tego, że diecezja charkowsko-zaporoska jest stosunkowo nową diecezją.

– Pierwszym biskupem był ks. bp Stanisław Padewski. Pamiętamy go dobrze – niesamowicie zapalony do tego, żeby powstała ta diecezja, ponieważ z Charkowa do Kijowa czy do Żytomierza jest bardzo daleko, a z Ługańska jest jeszcze dalej. On o to zabiegał i została stworzona diecezja charkowsko- zaporowska. W Charkowie jest siedziba główna, w Zaporowie pomocnicza. MA swoją katedrę, kurię, całe zaplecze. Był czas, że było tam kilkunastu księży, potem ta liczba zmalała, ale ta opieka zawsze jest. Są otwarte kościoły, do których bardzo często zwracają się Polacy – podkreślił ks. bp Antoni Dydycz, biskup senior diecezji drohiczyńskiej.

Akcje pomocy Ukrainie organizują różne instytucje w Polsce, np. Caritas Polska, która w marcu br., wspólnie z „Pocztą Polską” zachęcała m.in. do wysyłania paczek na Ukrainę. Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie od sierpnia br. prowadzi akcję “Polska Gościnność”. Polega ona na zapraszaniu przez polskie rodziny rodzin z regionów Doniecka i Ługańska. Akcja ważna jest szczególnie przed nadchodzącą zimą. Gotowość do przyjęcia kolejnych rodzin zgłosiło już kolejne 200 osób.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/ksieza-biskupi-o-sytuacji-na-ukrainie/