Druh Wicek – Homilia podczas Mszy Świętej celebrowanej z okazji pobytu w Łodzi relikwii bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego
10:58 | 22.02.2014 | Wyświetleń: 29
abp

(Bazylika Archikatedralna, 22 lutego 2014 roku)

Drodzy i Czcigodni Bracia w kapłaństwie,

Szanowna Pani Wojewodo,

Drodzy Harcerki i Harcerze wszystkich stopni,

Drodzy Siostry i Bracia!

Rzekł Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16). Na tym wyznaniu buduje się Kościół. Z tym właśnie wyznaniem Piotra, Skały i Opoki, Chrystus związał władzę kluczy, ponieważ zgodnie z Jego wolą wszystko to, co Piotr rozwiąże na ziemi, będzie rozwiązane w niebie, a co zwiąże on na ziemi, będzie także w niebie związane (por. Mt 16, 19). Na tej wierze Piotra i na tym jego wyznaniu buduje się wiara Kościoła, która trwa i jest głoszona już prawie dwa tysiące lat. Tę niezwykłą pozycję Księcia Apostołów symbolicznie ukazuje katedra, czyli krzesło, na którym zasiadał. Gdybyśmy udali się do Bazyliki Świętego Piotra i przeszli za znajdującą się w jej centrum Konfesję, a potem zbliżyli się do absydy, zobaczylibyśmy wspaniałą rzeźbę, zwaną Glorią Berniniego. To szczególna spiżowa rzeźba w kształcie tronu unoszonego przez aniołów. W istocie jest ona swoistą szkatułą, w której znajduje się drewniane krzesło. Według antycznej tradycji chrześcijańskiej, jest to krzesło, na którym zasiadał św. Piotr, kiedy nauczał w Rzymie. Ponieważ to był właśnie on – Piotr, Skała, Opoka – nikt, żaden z jego następców nie ma prawa na nim zasiadać. Dlatego ten tron jest wyniesiony tak wysoko. Po dzień dzisiejszy jest symbolem tego, co znaczy nauczanie Piotra, co znaczy jego nieomylność, gdy każdorazowy papież razem z kolegium biskupów, następców Apostołów, zabiera głos w sprawach wiary i moralności.

Dzisiaj, 22 lutego, obchodzimy, święto Katedry Świętego Piotra. Z tej okazji wsłuchujemy się w słowa, które św. Piotr skierował w swoim Pierwszym Liście do chrześcijan żyjących w Bitynii, dzisiejszej północnej Turcji. Ku własnemu zdziwieniu, stali się oni przedmiotem prześladowań ze strony pogan. Zdziwienie ich wynikało z tego, że byli dobrymi obywatelami ówczesnego Cesarstwa Rzymskiego, żyjąc w duchu wzajemnej miłości. Nikomu nie przeszkadzali, przeciwnie, mogli być dla innych wzorem postępowania. Dlaczego więc są prześladowani? Piotr, słysząc o ich niepokojach, napisał list, w którym powołał się na swoje osobiste świadectwo i swój Piotrowy urząd: „Ja, starszy w Kościele, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień” (por. 1 P 5, 1). Był świadkiem tego, co cierpiał Chrystus, niemal od początków Jego nauczania w Palestynie. Prześladowany przez uczonych w Piśmie i faryzeuszów, czyhających tylko na chwilę, w której pochwycą Go na słowie, uwięziony przez arcykapłanów i wydany w ręce okupanta rzymskiego. Piotr – świadek jego męki, świadek jego śmierci i Jego zmartwychwstania. Piotr przedstawiał się także jako „uczestnik chwały, która ma się objawić” (tamże). Uczestniczył bowiem w chwale Chrystusa, gdy był świadkiem jego Przemienienia na górze Tabor, mając możność, wraz z Jakubem i Janem ujrzeć przebłysk Jego boskiej chwały. Piotr od chwili Zesłania Ducha Świętego pojął, że istnieje jeszcze bardziej głęboki wymiar uczestniczenia w chwale Chrystusa. Polega on na wejściu w tajemnicę Chrystusowego zwycięskiego krzyża, który dla świata jest wprawdzie zgorszeniem i głupstwem, ale dla tych, którzy uwierzyli w Niego, jest drogą prowadzącą do zbawienia (por. 1 Kor 1, 23–24). Nie ma innej drogi, jak właśnie ta: iść za Chrystusem, dźwigając swój krzyż, wiernie, aż do końca, wierząc, że ani cierpienia ani śmierć nie będą ostatnimi słowami naszej doczesnej pielgrzymki, ale zwycięstwo w Chrystusie, z Chrystusem i przez Chrystusa, zwycięstwo, które jest uczestnictwem w chwale samego Boga. Stąd św. Piotr przesłał chrześcijanom w Bitynii najpierw nakaz dążenia za Chrystusem jako wzorem: „Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami” (1 P 2, 21), a następnie słowa nadziei: „przy objawieniu Jezusa Chrystusa […] ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz” (1 P 1, 7.8b–9).

W sytuacji chrześcijan, zmagających się o świętość, budujących poprzez swe dobre czyny duchową świątynię na Bożą chwałę, a równocześnie prześladowanych, szczególnie odpowiedzialna rola przypadała starszym gminy, biskupom i kapłanom. Dlatego też w tym samym Liście św. Piotr skierował do nich jakże wymowne napomnienie: „Paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały” (1 P 5, 2–4).

Moi drodzy, to nauczanie Piotra trwa już prawie dwa tysiące lat. Dla całego Kościoła wszystkich wieków jest ono ciągle umocnieniem, a równocześnie drogowskazem, jak żyć, jak trwać, będąc wiernym Chrystusowi – aż do końca. Odnosi się ono także do świetlanej postaci Druha Wicka, ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, którego relikwie znajdują się teraz w naszej Katedrze tuż obok Chrystusowego ołtarza. Druh Wicek został, wyniesiony do chwały ołtarzy jako błogosławiony przez Ojca Świętego Jana Pawła II dnia 7 czerwca 1999 roku.

Jako chłopiec Stefan Wincenty Frelichowski chciał być dobrym harcerzem, wiernym złożonej przysiędze. Szanował swój harcerski krzyż, w środku którego znajduje się lilijka, symbol szczególnej szlachetności serca i czystości. Z tym krzyżem związane jest również jakże wymowne jedno słowo: „czuwaj”. Czuwaj! – abyś okazał się wierny krzyżowi i temu wszystkiemu, co z krzyżem się wiąże – także to, co się wiąże z krzyżem Chrystusa. Później druh Wicek zrozumiał, że Bóg żąda od niego, aby dał większe świadectwo o krzyżu niż to, że się jest dobrym i prawym harcerzem. Poszedł więc za głosem powołania. W 1937 roku został księdzem. Właściwie u początku kapłańskiej posługi – był księdzem zaledwie dwa lata – przyszło mu dać najwyższe świadectwo o ukrzyżowanym Chrystusie, którego ukochał do końca. Już w październiku 1939 roku został aresztowany przez gestapo. Przeszedł gehennę kolejnych obozów koncentracyjnych w Stutthofie, Grenzdorf, Sachsenhausen i Dachau. Tam przyszło ks. Stefanowi dawać na co dzień świadectwo o Chrystusie, o którym on, jeden z wielu więźniów-kapłanów, doskonale wiedział: to Chrystus pierwszy go umiłował – i dlatego całe jego życie ma być po prostu odpowiedzią na to Chrystusowe wezwanie miłości. Odpowiedzią przez modlitwę, przez Eucharystię sprawowaną po kryjomu, przez pomoc okazywaną współwięźniom, przez spowiedź świętą. Starał się na co dzień dawać świadectwo o Bogu, który jest miłością, w miejscu, które dla bardzo wielu było dnem piekła. Gdy w Dachau wybuchła epidemia tyfusem plamistego, zgłosił się na ochotnika, aby służyć chorym kolegom-księżom w obozowym rewirze, czyli w szpitalu. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, czym ryzykuje. Ale także pamiętał o słowach z Pierwszego Listu św. Jana Apostoła: Chrystus „oddał za nas swoje życie. My także winniśmy oddać swojego życie za braci” (1 J 3, 16). Tak też się stało. Zaraził się od nich tą straszną chorobą, która w połączeniu z zapaleniem płuc doprowadziła go do śmierci 23 lutego 1945 roku. Dokładnie jutro przypada 69. rocznica jego heroicznej śmierci, ale także 69. rocznica jego narodzin dla nieba i uczestniczenia w pełni tej chwały, jaką daje zwycięski Chrystus swoim wiernym sługom.

Moi drodzy, Drodzy harcerki i harcerze, druhny i druhowie! Rozważamy dzisiaj postać błogosławionego księdza Stefana Wincentego Frelichowskiego, aby jeszcze lepiej zrozumieć sens harcerskiego życia, harcerskiej przysięgi i harcerskiego krzyża. Wy, młodzi ludzie, którzy jesteście tak bardzo wrażliwi na dobro, na szlachetność, na piękno, na gotowość życia poświęconego ideałom, czuwajcie! Czuwajcie, by mieć ciągle otwarte oczy, a jeszcze bardziej serce, na potrzeby innych ludzi! Czuwajcie, by żyć w prawdzie i nie dać się oszukać tym, którzy chcieliby was pozbawić ideałów! Czuwajcie, budując między sobą przyjaźń, która oby stała się dla was fundamentem i ostoją w chwilach trudnych! Czuwajcie, abyście mogli mieć poczucie, że na kolegę, koleżankę, harcerza i harcerkę możecie zawsze liczyć!

Niech się za wami do Pana Boga wstawia błogosławiony ksiądz Stefan Wincenty Frelichowski, Druh Wicek, wasz Kolega z przedwojennej, harcerskiej, radosnej gromady. Amen.