Nie jesteśmy panami czyjejś wiary – Homilia podczas Mszy Świętej dla Rektorów Seminariów Duchownych
09:05 | 04.09.2013 | Wyświetleń: 203
abp

(Wyższe Seminarium Duchowne Ojców Franciszkanów w Łodzi-Łagiewnikach, 4 września 2013 r.)

„Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany” (Łk 4, 43). A potem jedno z ostatnich już słów Chrystusa, kiedy żegnał się z Apostołami: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19). Apostołowie są zatem włączeni w tę misję głoszenia królestwa Bożego, która zaczęła się właśnie od Niego, od Chrystusa. Kościół jest budowany na fundamencie Apostołów i tym samym wpisany w misję samego Chrystusa. Tak jest od początków Kościoła po dzień dzisiejszy, i tak będzie, aż do końca dziejów. Głosić wszędzie królestwo Boże, tam gdzie pośle Kościół. Do tej właśnie misji głoszenia Ewangelii wszędzie zostali Księża Rektorzy powołani przez swoich biskupów i przełożonych. Seminarium to szczególna przestrzeń głoszenia Ewangelii i nadchodzącego Królestwa Bożego.

Drugie czytanie to początek Listu do Kolosan, gdzie św. Paweł wysławia Boga za wiarę tych, którzy  tworzyli pierwszą gminę chrześcijańską: za ich wiarę, która rodzi silną nadzieję, niezłomną nadzieję dotarcia do kresu. Wiara jest źródłem, nadzieja jest tym, co sięga krańca, a przestrzeń między początkiem a końcem wypełniona jest miłością. Za tę postawę wiary, która sprawia, że Kościół u Kolosan jest Kościołem rozwijającym się, silnym i żywym świadkiem Chrystusa. Święty Paweł wysławia samego Boga, zdając sobie sprawę z tego, że wszystko, co się tam dokonuje pośród pogańskiego żywiołu, jest prawdziwie cudem w oczach naszych.

Księża Rektorzy pozwolą, że ten fragment odniosę także do nich. Zostali Księża Rektorzy wyniesieni do niezwykle ważnej funkcji w swoich strukturach diecezjalnych i zakonnych. Za misją, którą zostali Księża obdarzeni, musi się kryć głębokie przekonanie biskupów i przełożonych, że jest w Was, Czcigodni Księża, właśnie taka wiara, która rodzi nadzieję i która sprawia, że codzienność przenikana jest miłością Boga i drugiego człowieka. Dzięki temu Seminarium staje się takim szczególnym doświadczeniem wiary, a jednocześnie przestrzenią, gdzie młodzi ludzie powołani przez Boga, mogą w swoim chrześcijaństwie i w swojej drodze ku kapłaństwu, dojrzewać. Za taką postawę chrześcijan w Kolosan św. Paweł wysławiał Boga.

 Jestem przekonany, że Księżom Rektorom towarzyszy modlitwa ich biskupów i przełożonych. Zdaję sobie sprawę z wagi zadań, jakie przed nimi stoją, ale jednocześnie z przymiotów ducha, które sprawiają że właśnie Księża są tak bardzo odpowiedzialni za to, co będzie stanowiło o przyszłości czy to kościołów diecezjalnych, czy zakonów lub zgromadzeń zakonnych. W związku z tym dwie refleksje na temat wiary.

Pierwsza refleksja odnosi się do Encykliki Ojca Świętego Franciszka Lumen fidei. Jest w niej między innymi  mowa o wyznaniu wiary, o Credo. Ojciec Święty z całą mocą podkreśla, że Credo nie jest zbiorem czysto abstrakcyjnych formuł. Credo, które wypowiadamy, czy to osobiście, czy we wspólnocie Kościoła jako credimus, ma strukturę trynitarną, wyraża samą tajemnicę Trójjedynego Boga, którego istotą jest miłość, miłość także miłosierna, poprzez którą Bóg zwraca się do ludzkości. Wypowiadamy w Credo tę prawdę, a jednocześnie doświadczamy tego, jak ta prawda nas osobiście dotyka, osobiście, a jednocześnie jako wspólnotę Kościoła. Zdając sobie sprawę, że to jest moja, nasza prawda, pozwalamy się Credo dotykać i przemieniać właśnie po to, by stawać się coraz bardziej przenikniętymi tą prawdą, jaka została nam w najwyższy sposób objawiona przez Jezusa Chrystusa i którą żyje, dzięki Duchowi Świętemu, cały Kościół.

Seminarium – w moim najgłębszym przekonaniu –  musi być, musi stawać się środowiskiem dojrzewania do takiej wiary, właśnie dlatego, że w strukturę nie tylko nauczania, ale wychowania seminaryjnego jest włączona teologia – święta wiedza o Bogu, który kocha. Credo jest wyrazem właśnie takiego namysłu ludzkiego nad Bogiem, który do mnie wychodzi i chce mnie zbawić, chce mnie w pełni uczynić swoim dzieckiem. Istotny jest także sam kształt głoszenia teologii z wysokości katedry profesorskiej. Nie może to być absolutnie jakaś abstrakcyjna, daleka, obca formuła, podawana tylko po to, żeby ją jakoś przyswoić i zdać. Ten, który głosi świętą Bożą prawdę, musi być jej świadkiem, a sam wykład musi sprawiać, że studenci w tak pojmowanej wierze wzrastają właśnie po to, by móc z coraz większą siłą ducha mówić credo, credimus, mając także świadomość tego, że jest to wiara Kościoła, z którego wyrastają i którego przyszłość, gdy chodzi o jego budowanie, do nich będzie należała.

Druga refleksja wiąże się ze słowami, jakie przed laty znalazły się na obrazku prymicyjnym młodego księdza Józefa Ratzingera: Nicht Herren eures Glaubens sind wir, sondern Diener eurer Freude. Jest to początek Drugiego Listu do Koryntian św. Pawła: „Nie jesteśmy panami waszej wiary, lecz sługami waszej radości” (2 Kor 1, 24). Dlaczego Ratzinger wybrał właśnie takie motto swojego posługiwania kapłańskiego, bo tym jest przecież napis na obrazku prymicyjnym? Czy miał tak wspaniałych wychowawców w swoim Seminarium tuż po wojnie? Czy może to przejaw jego głębokiej wiary, która tak niezwykle owocowała w całym jego posługiwaniu profesorskim, biskupim i potem papieskim? Ten młody ksiądz uchwycił coś niezwykłego: nie jesteśmy panami czyjejś wiary. W dużej mierze odnosi się to także do posługi i zadań, jakie stoją przed Księżmi Rektorami. Poruszają Księża także teraz w swoich dyskusjach, w swojej wspólnej refleksji, wiele trudnych spraw. Słusznie – trzeba je nazywać, ich dotykać, starać się znaleźć dla nich jakieś wspólne, także w wymiarze ogólnopolskim, rozwiązanie, ale gdzieś w głębi musi panować właśnie to przeświadczenie: nie jesteśmy panami wiary tych młodych ludzi, alumnów. Panami ich wiary jest sam Chrystus. Stąd wymóg pokory, która musi mimo wszystko, czy może właśnie dlatego, przenikać postawę wychowawców seminaryjnych odpowiedzialnych za kształt przyszłych kapłanów. Nie jesteście panami ich wiary. Natomiast jesteście – idąc za myślą św. Pawła – „sługami ich radości”, radości, że są w Kościele, radości, że mogą wzrastać w chrześcijaństwie, radości, że mogą zdążać ku kapłaństwu Chrystusowemu. Oczywiście nie chodzi tutaj o jakąś radość łatwą, lekką i przyjemną, bo to nie jest radość autentyczna. Z radością prawdziwą musi być związany trud wiary i trud zmagania się z codziennością. Chodzi o to, aby całe nastawienie tych, którzy bezpośrednio odpowiadają za przyszłe pokolenia kapłańskie, było związane właśnie z tym zadaniem – być sługą radości tych młodych ludzi, radości wynikającej z wiary. Gdzie jest radość Boża, tam jest najlepsza atmosfera do duchowego wzrostu, do stawiania także sobie wymagań, nieraz niełatwych, ale właśnie po to, aby radość Chrystusowa ogarniała i przenikała nas mocą Ducha Świętego każdego dnia coraz bardziej, skuteczniej i widoczniej. Wtedy też samo Seminarium będzie domem bardzo ważnym, nie tylko  jako instytucja diecezjalna, jaką Seminarium Duchowne także jest, ale nade wszystko domem, w którym kształtuje się właśnie to, za co św. Paweł wysławiał Boga – wiara, nadzieja, miłość.