Duch Święty w nas jest i sprawia, że stajemy twarzą w twarz wobec Boga – Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
08:42 | 19.05.2013 | Wyświetleń: 269
abp

(Bazylika Archikatedralna, 19 maja 2013 r.)

Kiedy można otrzymać Ducha Świętego? Kiedy strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza i będzie można ja kosztować? Potrzebne są dwa warunki, o których mówił Chrystus. Trzeba być człowiekiem spragnionym, to znaczy człowiekiem wielkich pragnień, które nie zatrzymują się na tym wszystkim, co można znaleźć jako zaspokojenie codziennych, czysto ludzkich, materialnych potrzeb. Trzeba być człowiekiem ducha i wielkich pragnień nieustannie je w sobie pobudzając. Jest też jednak jeszcze drugi warunek. Trzeba uwierzyć w Jezusa Bożego Syna, który na ten świat przyszedł, aby zbawić wszystkich ludzi. Pragnienia ludzkiego serca powinny być skierowane właśnie ku niemu, by znaleźć się u źródła dającego życie wieczne i czerpać z wód, które zaspokoją najbardziej gorące jego pragnienia.

Święty Jan, komentując te słowa Chrystusa, mówił o Duchu Świętym, którego Jezus miał zesłać. Jeszcze tego nie uczynił, bo jeszcze nie został uwielbiony, to znaczy jeszcze nie przeszedł z tego świata do Ojca, jeszcze nie doświadczył męki, śmierci, jeszcze nie wstąpił do chwały zmartwychwstania i wniebowstąpienia. To się dokonało, gdy dopełniła się jego Pascha, kiedy zasiadł po prawicy Ojca i stamtąd na Apostołów zebranych, modlących się w Wieczerniku razem z Matką Najświętszą, zesłał swojego ducha. Wtedy zrozumieli, wtedy przypomniał im wszystko i wtedy stali się rzeczywiście ludźmi wielkich pragnień, nie tych czysto ludzkich czy rodzących się z naturalnych pragnień, gdzieś głęboko zakotwiczonych w człowieczym sercu. Zostały w nich wzbudzone pragnienia tej chwały, jaką cieszy się już Chrystus zasiadający po prawicy Ojca. I dlatego nie tylko całe stworzenie – jak pisał św. Paweł w Liście do Rzymian: „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8, 22). Także każdy człowiek, który narodził się z Ducha, jest przeniknięty Bożym Duchem, całą swoją istotą wzdycha do chwili, kiedy zostanie przybrany za syna, kiedy dostąpi także odkupienia swego ciała.

I tutaj następuje swoisty paradoks, zawarty w dwóch słowach: Spe salvi – zbawieni nadzieją, zbawieni poprzez nadzieję. Ta nadzieja jest nadzieją szczególną, ponieważ już jest w nas rozpoczęte dzieło zbawienia, jako że przeniknięci jesteśmy Duchem Chrystusa, wsłuchujemy się w Jego słowo, będące słowem prawdy i życia, karmimy się Jego Ciałem, Jego Krwią jako zadatkami życia wiecznego. Ono już jest w nas. Ono się już rozpoczęło. I dlatego Paweł tak paradoksalnie ujmuje rzeczywistość chrześcijanina: „Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda?” (Rz 8, 24).

I chociaż nie do końca oglądamy, bo ciągle jest między Bogiem a nami szczególna zasłona, to jednak z drugiej strony, jest w nas już życie Chrystusa, dzięki łaskom Ducha Świętego. A że jest to życie Ducha w nas, doświadczamy zwłaszcza wtedy, kiedy się modlimy w Duchu i prawdzie, bo jak pisze dalej św. Paweł: „Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). On w nas jest, On sprawia, że stajemy twarzą w twarz wobec Boga, nie wypowiadając wprost słów dyktowanych ludzką mądrością. Ale kiedy całe nasze wnętrze jest otwarte na Tego, który jest już w nas i ciągle do nas przychodzi, a my doświadczamy w sobie radosnych bólów rodzenia się w pełni jako synowie przybrania, jest w nas Duch. A z drugiej strony wołamy Marana thaPrzyjdź, Panie Jezu. Działa w nas Duch, a ciągle wołamy, Przybądź Duchu Święty i przemień oblicze tej szczególnej Ziemi, jaką jest nasze serce.

Działa w nas Duch, a my dzięki niemu mamy odwagę zwracać się do Najwyższego słowami Abba – Tatusiu. Jest w nas Duch i ciągle chcemy, aby było Go w nas więcej, aby nas wewnętrznie przekształcał, aby świat widział, że naprawdę na Boży obraz i podobieństwo Boże jesteśmy stworzeni i działamy.