30.03.2017
Przyjąć światłość i jednoznacznie opowiedzieć się za Bogiem i być Mu posłusznym aż do końca
08:13 | 02.02.2013 | Wyświetleń: 80
abp

Homilia w święto Ofiarowania Pańskiego – (Bazylika Archikatedralna, 2 lutego 2013 r.)

Drodzy Siostry i Bracia,
uczestnicy dzisiejszego święta Ofiarowania Pańskiego!

Wydarzenia, o których mówi dzisiejszy fragment Ewangelii według św. Łukasza, jak również osoby, które w niej występują, wyłaniają się niejako z cienia prawa Starego Testamentu ku radykalnej nowości. To starotestamentalne prawo nakazywało oczyścić się kobiecie w czterdziesty dzień po urodzeniu dziecka. Owe prawo nakazywało także, by ubodzy wykupili swoje pierworodne dziecko, pierworodnego syna, składając parę gołębi lub synogarlic. Z tego cienia prawa, z posłuszeństwa prawu, które obowiązywało w Starym Testamencie, najwyższym przejawem czci oddawanej Bogu, ukazują się nam postaci – Jezus i Matka Najświętsza. On – Syn Najwyższego, pierworodne Słowo Ojca, musi być wykupiony. Ona – Niepokalanie Poczęta, Najczystsza z wszystkich niewiast ziemi, musi podlegać oczyszczeniu.

Widzimy jednocześnie, jak w życiu ludzi Starego Przymierza przebłyska światło działalności Ducha Świętego. To Duch Święty towarzyszy starcowi Symeonowi, to On mu obiecuje, że nie umrze zanim wpierw nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. To On sprawia, że Symeon wyśpiewuje kantyk pełen radości i uniesienia. To także mocą Ducha Świętego prorokini Anna oczekiwała wyzwolenia Jerozolimy i obwieszczała wszystkim, że Mesjasz jest już obecny, pośród swego ludu. „Światłość na oświecenie pogan”, ale przede wszystkim „chwała Ludu Bożego”, ludu Izraela, bo zbawienie zaczyna się od tego właśnie ludu. Jeruzalem przede wszystkim oczekuje Mesjasza. Ale światło, które rozbłyska dzięki przyjściu Chrystusa do Świątyni Jerozolimskiej, ogarnie cały świat, wszystkie narody; światło, które jednoznacznie odetnie ciemności od tego światła, którym jest Chrystus. Światło, które będzie ostre jak miecz, pojawiający się w słowach Chrystusa: „Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz. Przyszedłem bowiem przeciwstawić syna jego ojcu, a córkę jej matce, a synową jej teściowej” (por. Mt 10, 34–35). Podziały będą dosięgać samą rodzinę, tę najbardziej podstawową społeczną komórkę. Podziały, których kryterium powstania będzie to, czy ktoś opowie się za światłem, czy wybierze ciemność; czy wybierze Chrystusa jako nadzieję swojego życia i zbawienia, czy przyjmie to, co ofiaruje świat.

Przyjąć światłość i opowiedzieć się jednoznacznie właśnie za Nim, to jednoznacznie opowiedzieć się za Bogiem i być Mu posłusznym aż do końca – a to boli. Wiemy jako chrześcijanie, że bólu najbardziej przeszywającego ludzkie serce doświadczył Chrystus zawieszony między niebem a ziemią na Krzyżu Golgoty. To posłuszeństwo, które kazało mu wtedy, w ostatnich minutach życia, powiedzieć: „W ręce Twoje, Ojcze, oddaję ducha mego” (Łk 23, 46), ducha wierności, posłuszeństwa, ubóstwa, czystości, aż do końca. I nie dziwmy się, że właśnie w tym momencie miecz posłuszeństwa i najwyższego oddania Bogu przeszył także, zgodnie z zapowiedzią Symeona, serce Jego Matki.

Nie ma innej drogi zbawienia aniżeli w Jezusie Chrystusie, który stał się człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim, oprócz grzechu, po to by całe swoje człowieczeństwo oddać w ofierze Najwyższemu.

Drodzy Siostry i Bracia! Rozważamy dzisiaj wspólnie tę tajemnicę Chrystusa i Jego Matki, tajemnicę światłości świata, która swoim błogosławionym kręgiem chce objąć każdego człowieka. W tej światłości patrzymy na życie świętych Kościoła. Już prawie dwa tysiące lat trwa historia ludzi, którzy oddawali siebie w pełni swego jestestwa Chrystusowi. W świetle tego blasku, który płynie z lampy, jaką jest „Baranek niebieskiego Jeruzalem”, spójrzmy dzisiaj także na postaci wspomniane na początku Mszy Świętej. Stanowią one żywą treść i historię Kościoła Łódzkiego.

Drogie Osoby życia konsekrowanego! W świetle Chrystusa, który przyszedł odrzucić ciemności tego świata, patrzycie na siebie i na te skarby, których On zażądał od was, a które ofiarowaliście Mu sercem ochotnym i pełnym szczodrobliwości: na dar czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Te dary ofiarowaliście Chrystusowi; On o nie was poprosił. I tak zaczęły się wyłaniać w niełatwym zmaganiu się z tym, co można by nazwać posłuszeństwem regułom tego świata, gdzie liczy się przede wszystkim mieć, a nie być, gdzie kreowanie siebie i swojej woli staje się prawem najwyższym, a posłuszeństwo uznawane jest jako przejaw słabości ducha, gdzie łamanie czystości staje się przejawem dojrzałego życia. Tymczasem czystość serca, która jest szczególnym darem, okupionym codzienną wiernością Oblubieńcowi – musiało kosztować to wyłanianie się z reguł świata, by ofiarować je Barankowi, Bożemu Oblubieńcowi. To musiało wiele kosztować i nierzadko wprowadzać podziały także wśród najbliższych, by ostatecznie wybrać Chrystusa, a nie to, czym chce żyć świat. Ale właśnie ta droga oddania się Chrystusowi sprawia, że nawet jeśli współczesny świat chce żyć za wszelką cenę w mrokach śmierci, ciągle na nowo rozbłyska w nim światło Chrystusa, światło, które Duch Święty rozpala w ludzkich sercach. I pomimo wszelkich złych mocy tego świata, nie da się zagasić tego światła, ponieważ bramy piekielne go nie przemogą. I stąd wynika ogromna wartość dla świata – wartość życia konsekrowanego, życia poświęconego Chrystusowi aż do końca, aż po miecz boleści.

Dzisiaj, obchodząc święto Ofiarowania Pańskiego, wielbimy Boga za światłość Chrystusa. Uwielbiajmy Trójcę Przenajświętszą właśnie w tej tajemnicy konsekracji siebie Najwyższemu Bogu, konsekracji, która służy nie tylko osobom konsekrowanym, lecz Kościołowi i całemu światu, dla którego Kościół jest nieustannie znakiem sprzeciwu, zaczynającego się dla wielu w momencie odnowy, przemiany, wiary, miłości i nadziei.

Dziś składamy wielkie dziękczynienie wszystkim osobom, które uwierzyły. „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1, 45) – te słowa Elżbiety skierowane do Matki Najświętszej wracają dzisiaj jak echo, które budzi tyle nadziei i tyle wdzięczności. Ten dzień jest także i musi być, obok chwały oddawanej Najwyższemu, pokorną prośbą o wierność, gdyż „bojowaniem jest życie człowieka” (Hi 7, 1). Te skarby, jakimi są: dar czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, muszą być każdego dnia potwierdzane osobistym zmaganiem. Na tym właśnie polega ich piękno i wartość. Piękno, którym zachwyca się każdy człowiek wierzący w Chrystusa. Wagę tego piękna, którą ostatecznie poznamy wówczas, kiedy każdy z nas stanie przed Chrystusem – Alfą i Omegą. I wtedy okaże się ostatecznie, ile dla poszczególnych osób, ile dla Kościoła, ile dla świata znaczyły i nadal znaczą te codziennie, czasem w milczeniu potwierdzane słowa, by być czystym, ubogim, posłusznym, tak jak Chrystus.