Ministrantem jest się zawsze, nie tylko przy ołtarzu
20:15 | 24.11.2012 | Wyświetleń: 302
abp

Dzień Wspólnoty Liturgicznej Służby Ołtarza
(Bazylika Archikatedralna, 24 listopada 2012 r.)

Introibo ad altare Dei. Ad Deum qui laetificat iuventutem meam.
Gdyby spytać tu obecnych, co znaczą te słowa, zapewne nie tylko żaden z ministrantów, ale także i księża wikariusze nie potrafiliby tego powiedzieć. To obco brzmiące zdanie jest bowiem częścią tzw. ministrantury, czyli zestawu łacińskich formuł, które każdy ministrant musiał znać w czasach, gdy ja sam, będąc kilkuletnim chłopcem, taką służbę ołtarza pełniłem.

Uczyliśmy się tych tekstów na pamięć, zupełnie nie rozumiejąc, co one znaczą. Byliśmy tylko odpytywani z tego, czy dobrze je potrafimy wyrecytować. Dopiero po latach dowiedziałem się, co znaczą te słowa, które przed chwilą wypowiedziałem. Zaczynało się u stopni ołtarza. Ksiądz, oczywiście po łacinie, mówił: „W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”, a potem właśnie te słowa: Introibo ad altare Dei – „Przystąpię do ołtarza Bożego”. Ministranci odpowiadali: Ad Deum qui laetificat iuventutem meam – „Do Boga, który rozwesela moją młodość”. Słowa wyjęte z Psalmu 42 wyrażały dokładnie to, czym jest rozpoczęcie każdej Mszy Świętej: przystąpieniem do ołtarza Bożego, aby pełnić święte czynności. Kapłan raz jeszcze uświadamiał sobie, co znaczy odprawiać Mszę Świętą. Także w odpowiedzi ministrantów kryła się bardzo głęboka treść: służenie księdzu podczas Mszy Świętej jest czymś, co napełnia serca radością właśnie w tym cudownym młodym wieku, kiedy się jest ministrantem.

Łacińskich formuł używano w czasach jeszcze przedsoborowych. Obecnie przeżywamy Rok Wiary zainicjowany w 50. rocznicę rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II. Zgodnie z reformą liturgiczną tego Soboru, podczas odprawiania Mszy Świętej używa się języka ojczystego. Jednak słowa dawnej ministrantury przetrwały i stały się częścią modlitwy, którą ministrant odmawia przed rozpoczęciem służby przy ołtarzu: „Oto za chwilę przystąpię »do Ołtarza Bożego, do Boga, który rozwesela młodość moją«. Do świętej przystępuję służby. Chcę ją dobrze pełnić. Proszę Cię, Panie Jezu, o łaskę skupienia, aby myśli moje były przy Tobie, aby oczy moje były zwrócone na ołtarz, a serce moje oddane tylko Tobie. Amen”.

Mówię o tym, moi Drodzy, właśnie dlatego, byście odkrywali piękno tego, czym jest Msza Święta. Przystępujemy do ołtarza samego Boga, na którym sprawowana jest bezkrwawa ofiara Jego Syna Jezusa Chrystusa. Przez Chrystusa i razem z Nim składamy w Duchu Świętym ofiarę Bogu Ojcu, aby uwielbić Go za całe wielkie wspaniałe dzieło stworzenia, za ten cudowny świat, w którym dane nam jest żyć. Pragniemy dziękować za każdy dzień, za każdą dobrą rzecz, która nas spotyka, za naszych najbliższych, koleżanki i kolegów. Razem z Chrystusem, przez Chrystusa i w Chrystusie składamy Ofiarę Przenajświętszą, ofiarę Ciała i Krwi Pana Jezusa także dlatego, aby Go przeprosić za nasze grzechy i aby ciągle dla siebie i dla świata upraszać tak potrzebne nam wszystkim Boże Miłosierdzie. Więc przystępujemy z radością, bo to wielki zaszczyt i wielkie wyróżnienie być tak blisko tych świętych rzeczy, które się dzieją podczas każdej Mszy Świętej.

Moi Drodzy, dziękujcie jak najczęściej Panu Jezusowi za to, że chce Was mieć tak blisko siebie, że Was do Swego ołtarza nieustannie wzywa. Proście Go, aby służba ministrancka była Waszą radością, powodem do dumy, ale także okazją do tego, by będąc tak blisko Pana Jezusa, pięknie wysławiać Go w całej liturgii Mszy Świętej, w tym wszystkim, co w liturgii Kościoła jest chwałą oddawaną Panu Bogu.

„Króluj nam Chryste!”. Oto pierwsza cześć ministranckiego hasła, na która odpowiadacie: „Zawsze i wszędzie!”. To hasło ma szczególne znaczenie w dzisiejszej liturgii, która przybliża jutrzejszą uroczystość Chrystusa Króla.

Słyszeliśmy w czytanej przed chwilą Ewangelii niezwykłe słowa, jakie Pan Jezus wypowiedział wobec Piłata, kiedy ważyły się Jego losy: kiedy od wyroku Piłata zależało to, czy będzie żył, czy też zostanie ukrzyżowany. Ludzie żyjący w czasach Pana Jezusa znali jednego władcę w Rzymie – cesarza. Znali potęgę jego legionów i przemoc, jaką stosował wobec prawie całego ówczesnego świata. Cesarstwo Rzymskie bowiem dwa tysiące lat temu było największa potęgą polityczną, gospodarczą i militarną, a swój ład zaprowadzało przez prawo, niekiedy okrutne wsparte siłą legionistów rzymskich.

Wobec tych ludzi Pan Jezus powiedział: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18, 36). Oznacza to: moje Królestwo nie opiera się ani na przemocy, ani na sile żołnierzy, ani na liczbie legionów, ani też na przebiegłości politycznej. To są reguły tego świata. Moje Królestwo jest inne. Jest to Królestwo miłości, miłości ofiarnej, która każe oddać życie za innych. Kto uwierzy w taką miłość i kto taką miłością będzie żył, ten stanie się członkiem tego Królestwa, a ja będę dla niego Królem. Ja po to narodziłem się, mówi Chrystus wobec Piłata, po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie: prawdzie o Bogu, który jest miłością, dać świadectwo o miłości, która tak cudownie potrafi przemieniać ludzkie serca.

Jak wiemy, Piłat nie bardzo przejął się tym, co mówił Pan Jezus. Widząc, że za Chrystusem nie stoją ani żołnierze, ani żadni słudzy, ani żadna przemoc, prokurator rzymski skazał Go na śmierć. Ale mimo to, że Pan Jezus umarł na krzyżu, straszliwie cierpiąc aż do końca, to jednak zwyciężył. Zmartwychwstał! Odtąd jest On głoszony na całym świecie przez Kościół jako prawdziwy Król królów i Pan panów. Trwa to już prawie dwa tysiące lat. Ileż w tym czasie upadło cesarstw, królestw, imperiów, począwszy od Cesarstwa Rzymskiego, aż po przerażające w swoich działaniach systemy totalitarne XX wieku!

On jest! On króluje! Jest Panem ludzkich serc jako ten, którego ludzie kochają, i od którego uczą się kochać, a przez to pięknie i szlachetnie żyć. Kiedy mówicie, właśnie Wy, ministranci, szczególni świadkowie tego, co się dzieje na ołtarzu podczas Mszy Świętej: „Króluj nam Chryste!” i odpowiadacie: „Zawsze i wszędzie!”, to nie wzywacie Go do tego, żeby zaczął królować, bo przecież On króluje, i nikt, żadne moce piekielne nie są w stanie Jego Królestwa obalić. Kiedy mówicie „Króluj nam Chryste!”, to wyrażacie swoje pragnienie: Panie Jezu spraw, abym Cię pokochał, abyś królował w moim sercu, aby Twoja miłość mnie przemieniała, abym stawał się coraz lepszym, coraz bardziej szlachetnym chłopcem, a potem młodzieńcem i dorosłym człowiekiem. Obyś był moim Królem, w moim sercu, zawsze i wszędzie.

Ministrantem jest się zawsze, nie tylko przy ołtarzu, służąc kapłanowi podczas Mszy Świętej, ale jest się nim wszędzie, ponieważ wszędzie trzeba dawać świadectwo: i w domu, i w szkole, i podczas zabaw, i odpoczynku. Wszędzie. Trzeba pokazywać, że Panem i Królem mojego serca jest Jezus. To zobowiązuje też do odpowiedniego stylu życia, który daje prawdziwą radość. Do stylu życia, z którego chcę być dumny, który coraz bardziej chcę czynić moim własnym. Dlatego proszę Ciebie, Panie Jezu, króluj we mnie! Niech będę wiernym i radosnym świadkiem Twojego Królestwa. Zawsze! Wszędzie!