Benedykt XVI o św. Augustynie: trzeba prowadzić ludzi do nadziei poznania prawdy
09:53 | 31.01.2008 | Wyświetleń: 114

Wydaje mi się, że trzeba poprowadzić ludzi do nadziei poznania prawdy – te słowa św. Augustyna przywołał Benedykt XVI w katechezie podczas audiencji ogólnej 30 stycznia w Watykanie. W ten sposób papież powrócił, po tygodniowej przerwie, do rozważań poświęconych temu wielkiemu biskupowi Hippony. W trzeciej katechezie na jego temat mówił o aktualności jego nauczania. Głównym tematem dzisiejszego nauczania były związki między wiarą a rozumem, jak przedstawił to św. Augustyn.

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy przyjaciele,
po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan powracamy dziś do wielkiej postaci św. Augustyna. Mój drogi poprzednik Jan Paweł II w roku 1986, czyli 1600. rocznicę jego nawrócenia, poświęcił mu długi i treściwy dokument, list apostolski „Augustinum Hipponensem”. Sam papież określił ten tekst jako „dziękczynienie Bogu za dar, jaki uczynił Kościołowi, a za jego pośrednictwem całej ludzkości, przez to cudowne nawrócenie” (AAS, 74, 1982, s. 802). Do tematu nawrócenia chciałbym powrócić w czasie jednej z najbliższych audiencji. Jest to zagadnienie o podstawowym znaczeniu nie tylko dla jego życia osobistego, ale także dla naszego. W Ewangelii z ubiegłej niedzieli sam Pan zawarł swoje przepowiadanie w słowie: „Nawracajcie się”. Przemierzając drogę św. Augustyna będziemy mogli zastanowić się nad tym, czym jest nawrócenie: jest to rzecz ostateczna, decydująca, ale ta podstawowa decyzja musi rozwijać się i realizować w całym naszym życiu.

Dzisiejsza katecheza poświęcona jest natomiast tematowi wiary i rozumu, który jest tematem rozstrzygającym czy raczej tematem rozstrzygającym dla biografii św. Augustyna. Jako dziecko nauczył się on od swej matki Moniki wiary katolickiej. Ale jako młodzieniec porzucił tę wiarę, ponieważ nie mógł już w niej dostrzec rozsądku, a nie chciał religii, która nie byłaby także dla niego wyrazem rozumu, to jest prawdy. Jego pragnienie prawdy było radykalne, doprowadzając go do odejścia od wiary katolickiej. Jednakże jego radykalizm był taki, że nie mógł się zadowolić filozofiami, które nie docierały do samej prawdy, które nie docierały do Boga. I to do Boga, który nie byłby jedynie ostatnią hipotezą kosmologii, lecz który byłby prawdziwym Bogiem, Bogiem dającym życie i który wkracza w nasze własne życie. I tak cała intelektualna i duchowa droga św. Augustyna stanowi aktualny również dziś wzór relacji między wiarą a rozumem, tematu nie tylko dla ludzi wierzących, ale dla każdego człowieka, poszukującego prawdy, tematu centralnego dla równowagi i przeznaczenia każdej istoty ludzkiej. Obu tych wymiarów: wiary i rozumu nie należy rozdzielać ani sobie przeciwstawiać, ale raczej powinny one iść zawsze w parze. Jak napisał sam św. Augustyn po swym nawróceniu, wiara i rozum to „dwie siły, które prowadzą nas do poznania” (Contra Academicos, III, 20, 43). W związku z tym zasłużoną sławą cieszą się dwie augustiańskie formuły (Kazania, 43, 9), które wyrażają tę spójną syntezę wiary i rozumu: crede ut intelligas („uwierz, aby zrozumieć”) — wiara otwiera drogę do przekroczenia bramy prawdy – ale także i nierozdzielnie, intellige ut credas („zrozum, aby uwierzyć”), zgłębiaj prawdę, by móc znaleźć Boga i uwierzyć.

Oba te stwierdzenia Augustyna wyrażają ze skuteczną bezpośredniością i z takąż głębią syntezę tego problemu, w której Kościół katolicki upatruje wyraz własnej drogi. Historycznie synteza ta kształtuje się, jeszcze przed przyjściem Chrystusa, w spotkaniu wiary żydowskiej i myśli greckiej w judaizmie hellenistycznym. Później w dziejach syntezę tę podejmowało i rozwijało wielu myślicieli chrześcijańskich. Harmonia między wiarą a rozumiem oznacza przede wszystkim, że Bóg nie jest daleki: nie jest daleko od naszego rozumu i od naszego życia; jest bliski każdej istocie ludzkiej, bliski naszemu sercu i bliski naszemu rozumowi, jeżeli rzeczywiście wyruszymy w drogę.

Właśnie tę bliskość Boga do człowieka z niezwykłą intensywnością postrzegał Augustyn. Obecność Boga w człowieku jest głęboka a zarazem tajemnicza, można ją jednak rozpoznać i odkryć we własnej duszy: nie wychodź na zewnątrz – stwierdza nawrócony – lecz „powróć do siebie; w człowieku wewnętrznym mieszka prawda; a jeśli odkryjesz, że natura twoja jest zmienna, przekrocz samego siebie. Pamiętaj jednak, że kiedy przekraczasz siebie, przekraczasz duszę, która rozumuje. Dąż więc tam, gdzie zapala się światło rozumu” (De vera religione, 39, 72). Tak właśnie, jak sam to podkreśla, w słynnym stwierdzeniu na początku Wyznań – autobiografii duchowej napisanej na chwałę Bożą: „Stworzyłeś nas jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie” (I, 1, 1).

Oddalenie od Boga oznacza więc oddalenie od samych siebie. „A Ty – przyznaje Augustyn (Wyznania, III, 6, 11), zwracając się wprost do Boga – byłeś bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie było najbardziej osobiste, a zarazem wyżej nade mną, niż mogłem myślą sięgnąć kiedykolwiek”, interior intimo meo et superior summo meo; do tego stopnia, że – dodaje w innym miejscu, wspominając okres przed nawróceniem – „Ty byłeś tuż przede mną, ja zaś odszedłem nawet od samego siebie. Nie mogłem siebie odnaleźć. Jakże miałbym znaleźć Ciebie?” (Wyznania, V, 2, 2). Właśnie dlatego, że Augustyn w pierwszej osobie przeżył tę wędrówkę intelektualną i duchową, potrafił oddać ją w sposób tak bezpośredni, głęboki i mądry, uznając w dwóch innych znanych fragmentach Wyznań (IV, 4,9 oraz 14,22), że człowiek jest „wielką zagadką” (magna quaestio) i „wielką otchłanią” (grande profundum), zagadką i otchłanią, które dopiero Chrystus oświeca i zbawia. To jest ważne: człowiek, który jest daleko od Boga, jest też daleko od siebie, wyobcowany z samego siebie, i może odnaleźć siebie, tylko spotykając się z Bogiem. W ten sposób dochodzi także do siebie, do swego prawdziwego ja, do swej prawdziwej tożsamości.

Istota ludzka – podkreśla z kolei Augustyn w rozprawie O państwie Bożym (XII, 27) – jest społeczna z natury, lecz antyspołeczna z nawyku, i jest zbawiona przez Chrystusa, jedynego pośrednika między Bogiem a ludzkością, i „uniwersalną drogę wolności i zbawienia”, jak powtarzał mój poprzednik Jan Paweł II (Augustinum Hipponensem, 21): poza tą drogą, której nigdy nie zabrakło rodzajowi ludzkiemu – stwierdza dalej Augustyn w tym samym dziele – „nikt nigdy nie został uwolniony, nikt nie jest uwalniany, nikt nie będzie nigdy uwolniony” (O państwie Bożym, X, 32, 2). Jako jedyny pośrednik zbawienia, Chrystus jest głową Kościoła i jest z nim w mistyczny sposób zjednoczony, do tego stopnia, że Augustyn może stwierdzić: „Staliśmy się Chrystusem. W istocie bowiem jeśli On jest głową, my Jego członkami, cały człowiek to On i my” (Homiletyczny komentarz do Listu św. Jana, 21, 8).

Lud Boży i dom Boży, Kościół w wizji Augustyna jest więc ściśle związany z pojęciem Ciała Chrystusowego, oparty na chrystologicznym odczytaniu Starego Testamentu i na drodze sakramentalnej, skupionej na Eucharystii, w której Pan daje nam swoje Ciało i przemienia nas w swoje Ciało. Jest więc rzeczą fundamentalną, aby Kościół, lud Boży w sensie chrystologicznym, a nie w sensie socjologicznym, był rzeczywiście włączony w Chrystusa, który – stwierdza Augustyn na przepięknej karcie – „modli się za nas, modli się w nas, jest przez nas proszony; modli się za nas jako nasz kapłan, modli się w nas jako nasza głowa, jest proszony przez nas jako nasz Bóg: rozpoznajemy więc w Nim nasz głos, a w nas Jego głos” (Homiletyczny wykład Psalmów, 85, 1).

Na zakończenie listu apostolskiego „Augustinum Hipponensem” Jan Paweł II zapytał samego świętego, co ma do powiedzenia ludziom dzisiejszym i odpowiedział przede wszystkim słowami, które Augustyn zawarł w jednym z listów, podyktowanych wkrótce po swym nawróceniu: „Wydaje mi się, że należy przywieść ludzi do nadziei na znalezienie prawdy” (Listy, 1,1); tej prawdy, którą jest sam Chrystus, prawdziwy Bóg, do którego skierowana jest jedna z najpiękniejszych i najbardziej znanych modlitw z Wyznań (X, 27, 38): „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię umiłowałem. W głębi duszy byłaś, a ja się po świecie błąkałem i tam szukałem Ciebie, bezładnie chwytając rzeczy piękne, które stworzyłaś. Ze mną byłaś, a ja nie byłem z Tobą. One mnie więziły z dala od Ciebie – rzeczy, które by nie istniały, gdyby w Tobie nie były. Zawołałaś, krzyknęłaś, rozdarłaś głuchotę moją. Zabłysnęłaś, zajaśniałaś jak błyskawic, rozświetliłaś ślepotę moją. Rozlałaś woń, odetchnąłem nią – i oto dyszę pragnieniem Ciebie. Skosztowałem – i oto głodny jestem i łaknę. Dotknęłaś mnie – i zapłonąłem tęsknotą za pokojem Twoim”.

Tak oto Augustyn spotkał Boga i przez całą swą drogę doświadczył tego tak bardzo, że rzeczywistość ta – która jest przede wszystkim spotkaniem z Osobą, Jezusem – odmieniła jego życie, jak zmienia żywoty tak wielu kobiet i mężczyzn, którzy w każdym czasie doznają łaski spotkania Go. Prośmy, aby Pan obdarzył nas tą łaską i pozwolił nam tym samym zaznać pokoju.